Słuchała.
Słuchała.
Nocą zapisywała dane i zdania w tanim notesie: Luksemburg… zamknięcie kwartału… „Przenieście to, zanim audytorzy to zauważą”… „Nasi prawnicy mogą to zakopać”.
Co kilka dni Charles dzwonił z zastrzeżonego numeru.
„Mów” – powiedział bez powitania, bez ciepła.
Naomi dała mu to, co miała.
Potem szukała więcej.
**4. Część 2 — Dowody**
Naomi naznaczyła nawyki Evana niczym bliznę: gdzie kładł klucze, jak zostawiał otwarte drzwi do biura, która szuflada zawsze się zacinała.
Nawyk nie zawsze jest miłością.
Czasami jest po prostu przydatny.
Pewnej nocy, gdy w penthousie zapadła cisza, Naomi poruszyła się, jakby należała do cieni.
Wyjęła zapasowy klucz z kieszeni płaszcza Evana, otworzyła biuro i sfotografowała wszystko, co mogła: umowy, harmonogramy transferów, warstwy nazw firm, które pasowały do wcześniejszej teczki Charlesa, niczym części tej samej maszyny.
Jej ręce się trzęsły – nie tylko ze strachu, ale z czegoś zimniejszego.
Wyczyść
nsight.
Dwa tygodnie później Charles spotkał się z nią w małej kawiarni po drugiej stronie miasta, na tyle dyskretnie, by o niej zapomnieć.
Położył na stole grubszą teczkę.
„Wystarczy” – powiedział.
„Moi prawnicy są gotowi.
Przestępstwa finansowe są w porządku.
Kontrola podatkowa jest gotowa”.
Naomi spojrzała na teczkę, a potem na niego.
Leave a Comment