Emily Turner stała w marmurowym holu swojej kalifornijskiej willi, a serce zamarło jej na widok męża, Richarda, wchodzącego z wysoką, brunetką, która nie mogła mieć więcej niż dwadzieścia pięć lat.
Emily zawsze szczyciła się tym, że dba o to, by jej dom był ciepły i gościnny, oazą dla rodziny, ale w tym momencie powietrze było lodowate.
Richard nawet nie przedstawił kobiety.
Położył klucze na stoliku kawowym, uśmiechnął się wyniośle i spojrzał na Emily z pogardą i wyższością.
„To Vanessa” – powiedział chłodno, jakby przedstawiał wspólnika.
„Posiedzi tu jeszcze chwilę”.
Palce Emily zacisnęły się na rąbku bluzki.
Leave a Comment