Zrobił kolejny krok. Był teraz w mojej przestrzeni osobistej, wykorzystując swój wzrost, żeby mnie zastraszyć. „Chyba wiem, co jest najlepsze dla Leo. Odsuń się”.
„Nie”.
Maska opadła na ułamek sekundy. „Idealny facet” zniknął, zastąpiony przez coś zimnego i wyrachowanego. „Popełniasz błąd, Sarah. Chloe mi ufa. Kocha mnie. Jesteś po prostu zgorzkniałą przyjaciółką, która nie może znieść widoku jej szczęścia. Jeśli zaczniesz sprawiać kłopoty, dopilnuję, żebyś nigdy więcej żadnej z nich nie zobaczyła. Pomyśl o tym.”
Wpatrywał się we mnie przez dłuższą chwilę, szukając na mojej twarzy oznak słabości. Potem odwrócił się na pięcie i wszedł do głównej sypialni. Kilka minut później usłyszałam, jak wychodzi z domu. Patrzyłam przez okno, jak jego samochód odjeżdża.
Nie spałam tej nocy. Wiedziałam, że nie mogę po prostu powiedzieć Chloe. Jeszcze nie. Tak bardzo pragnęła tego „idealnego życia”, że znajdzie sposób, żeby to zracjonalizować, albo, co gorsza, Marcus wmówi jej, że to ja jestem niestabilna. Potrzebowałam dowodu. Twardego, niezbitego dowodu.
Przez następne dwa tygodnie odgrywałam rolę wspierającej przyjaciółki. Pomagałam Chloe w prowadzeniu ślubnych tablic na Pintereście. Przynosiłam wino. Pod pretekstem „dawania im wolnego wieczoru” nieustannie opiekowałam się dziećmi.
Ale kiedy Chloe była w kuchni, a Marcus „pracował”, ja byłam zajęta. Kupiłam kamerę wysokiej rozdzielczości dla niani, przebraną za małą, pluszową
Misia. Schowałam go na najwyższej półce regału Leo, idealnie pod kątem, by uchwycić łóżko i drzwi.
Napięcie w tym domu było żywe. Marcus wiedział, że go obserwuję. Stał się bardziej agresywny w swoim „uroku”, nieustannie dotykając Chloe, podkreślając swoją dominację nad przestrzenią. Raz przyparł mnie do muru w ciemnym korytarzu, nachylając się tak blisko, że widziałam pory na jego nosie.
„Spędzasz tu dużo czasu, Sarah” – wyszeptał, a na jego ustach pojawił się niebezpieczny uśmiech. „Wygląda na to, że nie ufasz mi w kwestii mojej nowej rodziny. Powinnaś uważać. Chloe teraz na mnie polega. Kilka niewłaściwych słów z twojej strony i możesz całkowicie zniknąć z jej życia… i Leo”.
Nie mrugnęłam. „Nigdzie się nie wybieram, Marcus”.
Leave a Comment