„Samolot ucichł na wysokości 30 000 stóp — dopóki 11-letnia dziewczynka nie zajęła miejsca pilota”

„Samolot ucichł na wysokości 30 000 stóp — dopóki 11-letnia dziewczynka nie zajęła miejsca pilota”

Stewardesa rozłączyła się i spróbowała ponownie. Nadal nic. Przesunęła się w stronę przodu samolotu, przyspieszając kroku. Mia zauważyła, że ​​inni pasażerowie zaczynają zwracać na nią uwagę. Światła się ustabilizowały, ale coś było nie tak.

W kokpicie kapitan Morrison również odczuwał dezorientację.

„Straciłem kontakt radiowy” – powiedział do Tran, stukając w swój zestaw słuchawkowy. „Kontrola ruchu lotniczego?”

„Mój też” – potwierdziła Tran, poprawiając swój zestaw słuchawkowy. „Spróbuj na częstotliwości zapasowej”.

Morrison zmienił kanał. Szum. Spróbował na częstotliwości awaryjnej. Więcej szumu. Próbował skontaktować się z każdym samolotem na dowolnej częstotliwości. Całkowita cisza.

„Interkom też nie działa” – dodał Tran, podnosząc słuchawkę w kabinie i nic nie słysząc. „Co do cholery się dzieje?”

Morrison sprawdził systemy elektryczne. Wszystko działało normalnie. Generatory działały, akumulatory naładowane, wszystkie systemy zielone. Jednak w jakiś sposób wszystkie systemy łączności zawiodły jednocześnie.

„To nie ma sensu” – mruknął. „Mamy pełne zasilanie elektryczne, ale zero możliwości komunikacji”.

Żaden z pilotów nie wiedział, że wokół samolotu występuje rzadkie i katastrofalne zjawisko zakłóceń elektromagnetycznych, spowodowane nietypową interakcją między promieniowaniem słonecznym, warunkami atmosferycznymi i systemami elektrycznymi samolotu. Zjawisko to wyłączyło wszystkie nadajniki i odbiorniki radiowe na pokładzie, a inne systemy tymczasowo przestały działać.

„Musimy wysłać 7600” – powiedział Morrison, wprowadzając kod transpondera informujący o awarii komunikacji. Ale kiedy sprawdził wyświetlacz, transponder pokazał, że jest offline. „Transponder też nie działa. Jak to możliwe?”

Tran zaczął się szkolić. „Postępujemy zgodnie z procedurą. Utrzymujemy kurs i wysokość. Staramy się przywrócić łączność. Jeśli nam się to nie uda, będziemy musieli nawigować wzrokowo i awaryjnie lądować”.

Ale zanim którykolwiek z pilotów zdążył podjąć dalsze działania, zakłócenia elektromagnetyczne nasiliły się. W kokpicie, niezauważony przez nikogo, przez okablowanie samolotu przetoczył się nagły przypływ energii. Wyświetlacze pilotów zaczęły gwałtownie migotać.

„Widzę wiele ostrzeżeń systemowych” – krzyknął Tran.

„Co do…”

Przypływ energii osiągnął punkt krytyczny. Obaj piloci zostali nagle narażeni na krótki, ale silny impuls elektromagnetyczny, który w połączeniu z gwałtowną dekompresją spowodowaną pęknięciem małego uszczelnienia w kokpicie, spowodował niemal natychmiastową utratę przytomności.

W kabinie pasażerowie odczuli niewielką zmianę ciśnienia. Automatyczne systemy natychmiast wykryły dekompresję w kokpicie i odizolowały ją od głównej kabiny, chroniąc pasażerów, ale jednocześnie uwięziając nieprzytomnych pilotów w zagrożonym środowisku.

Samolot, teraz na autopilocie, bez przytomnej załogi, kontynuował lot.

Lecąc prosto i poziomo na wysokości 30 000 stóp.

back to top