„Samolot ucichł na wysokości 30 000 stóp — dopóki 11-letnia dziewczynka nie zajęła miejsca pilota”

„Samolot ucichł na wysokości 30 000 stóp — dopóki 11-letnia dziewczynka nie zajęła miejsca pilota”

„Tak, proszę pana.”

„Candy Crush?”

Mia skłamała płynnie. W rzeczywistości przeglądała aplikację symulatora lotu, którą zainstalował jej ojciec, ale nauczyła się ukrywać to zainteresowanie przed dorosłymi, którzy by jej nie zrozumieli.

„Moja wnuczka też uwielbia tę jedynkę. Jest mniej więcej w twoim wieku.”

„12.”

„Cóż, miłego lotu, młoda damo. Seattle jest piękne o tej porze roku.”

Mia uśmiechnęła się i wróciła do tabletu, ale coś przykuło jej uwagę. Światła w kabinie zamigotały tylko na sekundę, tak krótko, że większość pasażerów tego nie zauważyła, ale Mia spędziła wystarczająco dużo czasu w symulatorach, by wiedzieć, że światła w samolotach nie migoczą bez powodu.

Spojrzała na panel sufitowy. Wszystko wydawało się normalne. Wskaźnik zapięcia pasów był wyłączony. Nawiew miarowo szumiał. Może sobie to wyobraziła.

Potem sytuacja się powtórzyła – krótkie migotanie, a potem ledwo zauważalne przygaszenie świateł w kabinie. Stewardesa przechodząca przez przejście zatrzymała się, lekko marszcząc brwi. Sięgnęła po interkom, żeby zadzwonić do kokpitu.

Mia obserwowała, jak wyraz twarzy stewardesy zmienia się z lekkiego zaniepokojenia w konsternację.

„Halo? Kapitanie Morrison?” – odezwała się stewardesa do telefonu, odczekała chwilę, a potem spróbowała ponownie. „Kokpit, tu kabina. Słyszysz?”

Nic.

back to top