Rozpoczęła szeroki zakręt zstępujący, przygotowując się do podejścia, które piloci nazywali podejściem z lewym wiatrem, lecąc równolegle do pasa, ale w przeciwnym kierunku, a następnie skręcając, aby wyrównać się z nim do lądowania. Jej dłonie poruszały się po sterach z wprawioną precyzją. Regulacja przepustnicy, nacisk jarzma, koło trymera. Każdy ruch był celowy, oparty na godzinach symulacji lotu.
„Wysokość?” zapytała.
„6000 stóp” – krzyknął Martin. „Prędkość lotu 280 węzłów.”
„Za szybko. Zmniejszam moc”.
Mia jeszcze bardziej odchyliła przepustnicę, czując, jak silniki zmniejszają ciąg. Samolot płynnie zniżył lot. Lotnisko pod nimi stawało się coraz większe.
„Wysokość 4000 stóp. Prędkość 220 węzłów”.
„Dobrze. Skręt do punktu wyjścia”.
Mia przechyliła samolot w lewo, prostopadle do pasa startowego. To był krytyczny moment. Musiała idealnie wyczuć moment. Skręt zbyt wcześnie i minie pas. Skręt zbyt późno i nie wyląduje.
Głos ojca rozbrzmiał w jej pamięci. Lot po tym schemacie to kwestia geometrii i czasu. Można to obliczyć, ale można też to wyczuć. Zaufaj swojemu instynktowi.
„Klapy w pozycji 1”.
Leave a Comment