Przesunęła dźwignię klap. Samolot lekko zadrżał, gdy klapy się rozłożyły, zwiększając siłę nośną i pozwalając jej zwolnić jeszcze bardziej bez przeciągnięcia.
„Wysokość 2500 stóp. Prędkość 180 węzłów”.
Pas startowy był teraz prostopadły do nich, po lewej stronie. Mia oceniła odległość, policzyła do trzech, a następnie rozpoczęła ostatni zakręt.
„Zakręt, podejście końcowe”.
Samolot ponownie przechylił się w lewo i nagle, przez przednią szybę,
Niezwykły widok pojawił się tuż przed nimi. Długi pas betonu przywoływał ich w stronę Ziemi.
„W końcu” – szepnęła Mia, wysuwając podwozie.
Przesunęła dźwignię zmiany biegów w dół. Samolot zadrżał, gdy podwozie opadło i zablokowało się. Trzy zielone światła potwierdziły, że wszystkie podwozia są opuszczone.
„Podwozie opuszczone i zablokowane” – potwierdził Martin, odczytując wskazania wskaźników.
„Klapy w pełni”.
Mia wysunęła klapy do maksymalnej pozycji do lądowania. Samolot zwolnił jeszcze bardziej, lecąc teraz z prędkością około 150 węzłów. Pas startowy znajdował się tuż przed nimi, poszerzając się z każdą sekundą.
„Wysokość 1000 stóp”.
„Prędkość 145 węzłów”.
„Doskonale” – wyszeptała Mia. „Jesteśmy na ścieżce schodzenia”.
W kabinie pasażerowie przyciskali się do okien, obserwując, jak ziemia pędzi w ich stronę. Niektórzy się modlili. Inni trzymali się za ręce. Inni po prostu zamykali oczy, nie mogąc patrzeć. Patricia stała w drzwiach kokpitu, zasłaniając usta dłonią, obserwując, jak jedenastoletnia dziewczynka próbuje dokonać niemożliwego.
Na wysokości 500 stóp Mia rozpoczęła ostatnią fazę – wyrównanie. To był najbardziej krytyczny moment. Zbyt wysoka wysokość oznaczała przeciągnięcie i gwałtowny spadek. Zbyt niska – uderzenie w pas startowy. Moment musiał być idealny.
„Wysokość 400 stóp”.
Leave a Comment