„Już się obudziłeś?” zapytał.
„Tak.”
„Co robisz?”
„Planuję.”
Wyglądał na zdezorientowanego. „Planuję co?”
„Naszą przyszłość.”
Oena odsunęła krzesło i usiadła. „Brzmisz bardzo pewnie.”
Chidinma uśmiechnęła się do niego lekko. „Bo ja też.”
Pochylił się
ed w odpowiedzi. „Opowiedz mi o swoim planie”.
Zanim zdążyła odpowiedzieć, zadzwonił telefon Oeny. Odebrał. Numer był nieznany.
„Halo?”
Z drugiej strony odezwał się głos.
„Oena, to ja, Chuks”.
Twarz Oeny lekko się rozjaśniła. „Chuks? Minęły lata”.
Chuks był jednym z jego najbliższych przyjaciół na początku pracy w firmie budowlanej. Ale lata temu Chuks przeprowadził się za granicę, do Ameryki.
„Jak się masz?” zapytała Oena.
„Dobrze. Właściwie dlatego dzwonię”.
„Dlaczego?”
„Słyszałam o zamknięciu twojej firmy”.
Wyraz twarzy Oeny pociemniał. „Wiadomości szybko się rozchodzą”.
„Tak, ale słuchaj” – kontynuował podekscytowany Chuks. „Może mam dla ciebie ofertę”.
Oena wyprostowała się. „Jaka to okazja?”
„Firma budowlana, z którą pracuję tutaj w Stanach Zjednoczonych, się rozwija. Szukają doświadczonych kierowników.”
Serce Oeny zaczęło bić szybciej.
„A ja cię poleciłem.”
Przez chwilę Oena nie mogła wydusić z siebie słowa. „Mówisz serio?”
„Tak. Twoje doświadczenie idealnie im odpowiada.”
Chidinma uważnie obserwowała męża. Słyszała narastające podekscytowanie w jego głosie.
„Ale jest problem” – powiedziała Oena.
„Co?”
„Procedura wizowa, dokumenty, bilety lotnicze… wszystko to kosztuje.”
Leave a Comment