„Więc postanowiłaś przejąć mój ślub?” – przerwałam.
Mama zamilkła.
Nick podszedł do mnie.
„I? To już koniec. Dobra. Ślub nadal się odbędzie.”
Lori wyprostowała się obok niego.
„Nie możesz tego powstrzymać.”
Znów się uśmiechnęłam.
„Nawet nie próbuję.”
Spojrzeli na siebie zdziwieni.
Potem wyciągnęłam teczkę.
„Skoro tak bardzo pragniesz mojego ślubu” – powiedziałam – „możesz go sobie wziąć. Po prostu nie chciałam za niego płacić.”
Nick wpatrywał się we mnie. „Co?”
„Podpisałeś wszystkie umowy, prawda?” – zapytałam.
„Wszystkie, bez wyjątku.”
Widziałam dokładnie moment, w którym zrozumiał.
I to było piękne.
„Więc prawnie” – kontynuowałem – „tylko ty jesteś odpowiedzialny za opłacenie ślubu”.
W tym momencie konsultant ślubny podszedł bliżej, wyraźnie spanikowany.
„Przepraszam” – zwrócił się do Nicka.
„Ostateczne rachunki za dzisiejszą uroczystość jeszcze nie zostały uregulowane”.
Nick powoli odwrócił się do mnie.
„Nie zapłaciłeś?”
W kościele rozległ się szmer.
Skrzyżowałem ramiona.
„Zawsze mówiłem, że się tym zajęliśmy. Ale nie zapłaciłem ani grosza”.
Zrobił krok w moją stronę.
„Kłamałeś?”
„Tak” – powiedziałem.
„Chcieliście mnie upokorzyć, zabrać mi narzeczoną, suknię i ślub. Naprawdę myśleliście, że to ja to sfinansuję?”
Wtedy wystąpiła firma cateringowa.
„Proszę pana, nie możemy kontynuować bez zapłaty”.
Kierownik lokalu poszedł za nim.
„Lokal też nie jest opłacony”.
Lider zespołu uniósł rękę z boku.
Leave a Comment