W szpitalu mój stary przyjaciel, dr Evans, ordynator oddziału urazowego, osobiście zbadał Annę. Diagnoza była ponura. „Liczne krwiaki w różnym wieku” – powiedział mi cicho na korytarzu. „To nie pierwszy raz, kiedy ją uderzył. Na żebrach ma ślady starych, zagojonych złamań”. Zauważył również jej wysokie ciśnienie krwi. „Biorąc pod uwagę jej stan, zdecydowanie zalecam hospitalizację w celu monitorowania ciąży”.
Ale Anna odmówiła. „On mnie znajdzie” – nalegała. „Ma wszędzie znajomości”.
„W takim razie zostaniesz ze mną” – powiedziałem. „I gwarantuję, że się do ciebie nie zbliży”.
Godzinę później byliśmy w sądzie. Sędzia Thompson, człowiek znany z…
Twardy i nieprzekupny, spojrzał na zdjęcia obrażeń Anny i opinię lekarską. Bez chwili wahania podpisał nakaz ochrony. „Od tej chwili” – powiedział, patrząc na Annę z życzliwym, ale stanowczym wyrazem twarzy – „jeśli zbliży się do ciebie na mniej niż 100 jardów, zostanie natychmiast aresztowany”.
Gdy wychodziliśmy, zadzwonił mój telefon. To był Leo. Włączyłem głośnik.
„Gdzie jest Anna?” – zapytał ostro.
„Halo, Leo” – powiedziałem, spokojnym i opanowanym głosem. „To jej matka”.
„Pozwól mi porozmawiać z żoną”.
„Obawiam się, że to niemożliwe. Anna jest obecnie niedostępna”. Zrobiłem pauzę. „Przy okazji, powinienem pana poinformować, że dziesięć minut temu wydano przeciwko panu nakaz ochrony. Jeśli spróbuje pan skontaktować się z żoną, zostanie pan aresztowany”.
Zapadła oszołomiona cisza, po której rozległ się ochrypły, nieprzyjemny śmiech. „O czym ty mówisz? Upadła. Jest niezdarna. A poza tym jest niezrównoważona psychicznie. Jest zarejestrowana u psychiatry”.
„To kłamstwo” – wyszeptała Anna, kręcąc głową.
„Nie wiesz, z kim masz do czynienia” – warknął. „Mam znajomości. Mam pieniądze. Zniszczę cię”.
„Nie, Leo” – powiedziałem, a na moich ustach pojawił się zimny uśmiech. „Nie wiesz, z kim masz do czynienia. Byłem śledczym przez dwadzieścia lat. Moje znajomości są starsze i głębsze niż twoje. I w przeciwieństwie do ciebie, znam system od środka”. Rozłączyłem się.
Leave a Comment