Haley ma się znacznie lepiej. Terapia pomogła. Nadal jest zła na mamę, ale stara się to przezwyciężyć. W zeszłym tygodniu powiedziała mi, że jest dumna z tego, jak sobie z tym poradziłem. „Mógłeś się ponieść, tato, ale po prostu byłeś strategiczny”. Powiedziałem jej: „Scor
Ziemia ched spala wszystkich. Strategiczne podejście przynosi rezultaty.”
Cody na początku znosił to ciężej, ale dzieci są odporne. Zaadaptował się. Nadal kocha mamę, co jest dobre. Stara się i może kiedyś odzyska możliwość samodzielnych wizyt.
A ja skupiam się na dzieciach i dochodzeniu do siebie po misji i rozwodzie. Dostałam awans; okazuje się, że metodyczne radzenie sobie z kryzysem osobistym podczas misji robi wrażenie na kierownictwie. Zabawne, jak to działa. Randkowanie jeszcze nie jest w moim zasięgu. Ale jestem spokojna. W domu panuje spokój. Dzieci są stabilne. Nie ma już potrzeby zastanawiania się, co się dzieje, gdy mnie nie ma.
Kendra napisała do mnie w zeszłym miesiącu.
Kendra: Przepraszam za wszystko. Wyrzuciłam najlepszą rzecz w moim życiu dla taniej uwagi.
Ja: Doceniam przeprosiny. Mam nadzieję, że znajdziesz spokój.
Kendra: Czy jest szansa, żebyśmy spróbowali jeszcze raz? Dla dzieci?
Ja: Dzieci potrzebują rodziców, którzy się szanują. Możemy wspólnie wychowywać. Nic więcej.
Kendra: Rozumiem. Naprawdę cię kochałam.
Ja: Podobały ci się korzyści. To nie to samo.
Nie odpowiedziała. Chyba w końcu do mnie dotarło. Moja rada dla innych żołnierzy na misji brzmi: ufaj swojej intuicji, ale nie kieruj się emocjami. Planuj. Dokumentuj. Chroń siebie i swoje dzieci. Kendra myślała, że moja misja oznacza wolność. Okazało się, że oznacza odpowiedzialność. Musiałem tylko wrócić wcześniej do domu, żeby odebrać.
Leave a Comment