Wróciłem do filmu, zostawiając mnie z bijącym sercem i burzą pytań. Po raz pierwszy od dawna nie czułem się, jakby ktoś mnie wodził za nos.
Od tamtej chwili czułem się wyczerpany. Czekało na nas namacalne napięcie, czekające na to, by je wciągnąć. Następny dzień był pełen spokojnej, naładowanej energią.
Zjedliśmy śniadanie i rozmawialiśmy o błahostkach, ale każde przypadkowe muśnięcie naszych dłoni wysyłało we mnie wstrząs elektryczny. Wiedziałem, że Sophia też to czuła, ale dała mi przestrzeń, co tylko nasiliło moje pragnienie.
Trzeciej nocy nie mogłem się już oprzeć. Siedząc sam w pokoju, w myślach wciąż odtwarzałem ofertę Sophii.
Miałem dość nienawiści do siebie, dość pragnienia czegoś, ale bałem się do tego przyznać. Pod wpływem impulsu moje ciało poruszyło się, zanim umysł zdążył się oprzeć. Wstałem i zszedłem na dół. Sophia była w salonie, owinięta w koc i czytała książkę.
Spojrzał na mnie i uśmiechnął się, jego wyraz twarzy był spokojny i ojcowski. „Liam nie może spać”. Przełknęłam ślinę, zawahałam się na progu, zanim w końcu się odezwałam, ledwie szepcząc. „Chyba jestem gotowa”.
Słowa zawisły w powietrzu. Sophia zamrugała, błysk zaskoczenia w jej oczach szybko przerodził się w wyraz głębokiej czułości. „Jesteś pewna?” zapytała, jej głos był powolny i czysty, pełen wątpliwości, ale i pocieszenia.
Zabrakło mi tchu, czułam się, jakbym właśnie spadła z klifu. Tak, chcę. Zamknęła książkę i uniosła koc.
Chodź tutaj. Jej głos był słodki jak światło. Podeszłam do niej, a moje serce waliło jak młotem.
Kiedy usiadłam obok niego, wyciągnął rękę i delikatnie dotknął mojej głowy. „Nie denerwuj się, Liam. Wszystko w porządku”. To proste zapewnienie niemal sprawiło, że odetchnęłam z ulgą.
Moje zmysły stały się nadwrażliwe na jej ciepło i znajomy, słodki zapach. Możesz mi powiedzieć, żebym przestał, kiedy tylko zechcesz. Dobrze. Z trudem wydusiłem z siebie słowa. I wtedy Sophia zaczęła delikatnie mną kierować. Gdy Sophia mnie dotykała, lata niepokoju, które nosiłem w sobie, zaczęły się rozpraszać.
W ciszy pokoju, słysząc jedynie tykanie zegara, nie był już chłopakiem wyśmiewanym na uniwersytecie czy zawstydzanym przez byłą żonę. Był po prostu osobą, która czuła się zrozumiana i akceptowana.
„Oddychaj, Liam” – wyszeptała Sophia niemal hipnotyzującym głosem. Poruszała się powoli, każdy jej dotyk był bardziej kojący niż stymulujący.
Ale to właśnie ten niespieszny rytm potęgował narastające we mnie podniecenie. Lekko zadrżałem, nie ze strachu, ale z powodu tłumionych emocji, które w końcu wypłynęły na powierzchnię przez całe życie.
Kiedy zatrzymał się przy moim podbrzuszu, spojrzał na mnie poważnie. „Jesteś pewna, że chcesz kontynuować?” – wyszeptał. Miałam sucho w gardle, ale moje oczy dały mu odpowiedź. „Tak”.
W chwili, gdy to powiedziałam, pochylił się i pocałował mnie delikatnie w pierś. Tak delikatnie, że musiałam przygryźć wargę, żeby nie jęknąć. Całe moje ciało drżało. To uczucie było jednocześnie dziwne i znajome. Znajome, bo o tym śniłam.
To było dziwne, bo byłam z nią szczęśliwa. Prowadziła mnie krok po kroku, burząc każdy mur, który zbudowałam. Kiedy jej dłoń ześlizgnęła się niżej, straciłam panowanie nad sobą. Westchnęłam, próbując wyglądać niezdarnie.
Ale Sofia zdawała się rozumieć. „Spokojnie”, mruknęła, muskając ustami moje ucho. „Nie musisz nic robić, po prostu czuj”. I tak zrobiłam.
Leave a Comment