„Czy ty i moja mama naprawdę właśnie razem się uczyliście? Po prostu po waszym spotkaniu miała taki dziwny, zamyślony nastrój.
„Byłyśmy bliskimi przyjaciółkami” – powiedziałam ostrożnie. „Bardzo bliskimi”.
„Czyli jesteś jej byłym?” – wycedziła Lena wyraźnie.
„Lena!” – rozległ się w tle oburzony głos. „Przestań przesłuchiwać nieznajomego!”
„To nie jest nieznajomy, to przyjaciel mojej mamy” – wyjaśniła Lena do telefonu.
Odłożyłam słuchawkę i odchyliłam się na krześle, ogarnięta sprzecznymi uczuciami. Z jednej strony ta krótka rozmowa z córką, która nawet nie wiedziała, że jestem jej ojcem. Zachowywała się wobec mnie naturalnie, głośno się śmiała, żartowała. Z drugiej strony, dotkliwa świadomość, jak wiele straciłam.
Natalia oddzwoniła wieczorem. „Słucham cię”. Jej głos był zmęczony, ale stanowczy.
„Natasza, ja… chciałabym się z nimi zobaczyć. Porozmawiać”.
„Wydawało mi się, że wszystko sobie już powiedzieliśmy”.
„Nie, nie wszystko” – powiedziałam cicho. „Byłam wtedy w szoku. Nie mogłam powiedzieć najważniejszej rzeczy. Pozwól mi to zrobić, proszę”.
Po drugiej stronie linii zapadła cisza. „Dobrze” – powiedziała w końcu Natalia. „Jutro mam wolne. Przyjdź do nas o 18. Będę przy głównym wejściu”.
Następnego dnia powiedziała: „Chodźmy się przejść”. Szłyśmy powoli alejką usłaną żółtymi liśćmi.
„Chcę poznać dziewczyny” – powiedziałam. „Po prostu poznać je. Nie jako byłą przyjaciółkę ich matki, ale jako…”
„Jako kogo?” – zapytała ostro Natalia.
„Jako biologicznego ojca, który przez dwadzieścia lat nie podejrzewał ich istnienia”.
„Tylko nie mów mi o prawach” – przerwała Natalia. „Miałaś prawo wyboru dwadzieścia lat temu i skorzystałaś z niego”.
„Myliłam się” – przyznałam. „Popełniłam największy błąd w swoim życiu. Ale czy to znaczy, że muszę za to płacić wiecznie?”
„A ja?” Głos Natalii drżał. „Czyż nie płaciłam przez te wszystkie lata? Kiedy szlochałam po twoim odejściu? Kiedy sama przechodziłam przez te wszystkie niekończące się procedury medyczne? Kiedy nosiłam twoje dzieci pod sercem, wiedząc, że nigdy nie będą miały ojca?”
„Nie proszę cię o wybaczenie” – powiedziałam w końcu. „Powrót do twojego życia byłby dla mnie zbyt wiele. Ale dziewczyny…”
„A co z dziewczynami?” Natalia podniosła głowę. „Myślisz, że wystarczy przyjść i powiedzieć: »Cześć, jestem twoim ojcem«, a wszystko się ułoży? Są prawie dorosłe, mają ukształtowane osobowości, własne wyobrażenia o rodzinie. A w tych wyobrażeniach ich ojcem jest Siergiej, który wychowywał je od szóstego roku życia, woził do szkoły, uczył jeździć na rowerze, opiekował się nimi, kiedy chorowały”.
Leave a Comment