„Moje córki” – powiedziała stanowczo Natalia, kładąc nacisk na każde słowo. „Lena i Masza. Mają szesnaście lat. Bliźniaczki”.
„Ale jak?” – westchnęłam. „Byłyśmy u tylu lekarzy…”
Natalia upiła łyk kawy. Kiedy się odezwała, jej głos brzmiał spokojnie, ale ja, która kiedyś znałam ją lepiej niż ja, widziałam, jak napięte były jej ramiona. „Pamiętasz naszą ostatnią próbę in vitro?”
Pamiętałam, jakby to było wczoraj. Lipiec, duszący upał w Moskwie. Dwa zarodki zostały wszczepione, reszta zamrożona. Ale ciąża nie nadeszła.
„Oczywiście, że pamiętam” – powiedziałam. „Resztę zamroziliśmy…”. Natychmiast nasunęło mi się przypuszczenie, ale wydawało się tak nieprawdopodobne, że bałam się je wypowiedzieć.
„Tak” – Natalia spojrzała mi prosto w oczy. „Pozostałe zarodki. Kontynuowałam leczenie. I w wieku trzydziestu pięciu lat w końcu zaszłam w ciążę. Z bliźniakami”.
Czułam, jak pokój unosi mi się przed oczami. Konwulsyjnie kurczowo trzymał filiżankę kawy, rozchlapując śnieżnobiały obrus. „Ale to znaczy…” – jego głos drżał.
„Tak” – powiedziała stanowczo Natalia. „Biologicznie Lena i Masza są twoimi córkami”.
Świat się zatrzymał. Spojrzałam na Natalię, nie mogąc pojąć tego, co usłyszałam. Mam dzieci. Córki. I mają już szesnaście lat. A ja nawet nie wiedziałam o ich istnieniu.
„Dlaczego mi nie powiedziałaś?” – jego głos brzmiał głucho, jakby dochodził z oddali. „Miałam prawo wiedzieć”.
„Prawo?” – Natalia uśmiechnęła się gorzko. „Porzuciłaś mnie, kiedy dowiedziałaś się o mojej diagnozie. Pamiętasz swoje słowa? „Chcę mieć własne dzieci. Nie jestem gotowa spędzić życia bez ojcostwa”. Każde słowo uderzało jak bicz.
„Zachowałam się okrutnie” – przyznałam w końcu – „i samolubnie. Ale byłam młoda i głupia”.
„Trzydzieści pięć lat to nie tak mało” – przerwała Natalia.
„I dałaś sobie radę?” – zapytałam z podziwem w głosie.
„Nie do końca” – Natalia lekko się uśmiechnęła. „Moi rodzice pomagali w pierwszych latach. Potem poznałam Siergieja. Przyjął dziewczynki jak swoje. Uwielbiały go. Był dobrym człowiekiem”. Poczułam ukłucie zazdrości. Inny mężczyzna, którego ten obcy Siergiej kochał, wychowywał, uczył jeździć na rowerze, czytał im bajki na dobranoc.
„Czy wiedzą o mnie?” – zapytałam.
„Nie” – Natalia pokręciła głową. „Uważają Siergieja za swojego ojca. Nigdy nie miałam powodu, żeby im powiedzieć prawdę. A jaka to prawda? Że ich biologiczny ojciec mnie zostawił, kiedy dowiedział się o mojej niepłodności?”
„Ale teraz, kiedy się poznaliśmy…”
Leave a Comment