Nie plastik.
Lite dębowe, z mosiężnymi narożnikami i starym zamkiem.
Emma szeroko otworzyła oczy. „To nie wygląda na graty”.
Liam uklęknął i otrzepał je z kurzu.
Na pokrywie wygrawerowano inicjały:
H.R.
Spróbował otworzyć zamek.
Zamknięte.
Nie mieli wytrycha.
Prawie nic nie mieli.
Ale Liam nauczył się kilku sztuczek na ulicy.
Męczył się z zamkiem przez prawie dwadzieścia minut, używając płaskiego śrubokręta, który znalazł w magazynie, i kamyka.
W końcu się poddał.
Pokrywa zaskrzypiała i otworzyła się.
W środku znajdowały się pożółkłe pliki papieru owinięte w ceratę.
Emma zmarszczyła brwi. „Stare zadanie domowe?”
Liam wyciągnął jeden.
Papier był gruby, fakturowany, wyglądał oficjalnie.
U góry eleganckim pismem widniał napis:
Rocky Mountain Mining & Development Company
Data: 1923
Mrugnęła.
„Co to jest?” zapytała Emma.
„Wygląda jak… certyfikaty akcji”.
Były ich dziesiątki.
Pod papierami leżało coś cięższego.
Oprawiony w skórę dziennik.
A pod spodem…
Mały aksamitny woreczek.
Emma wyjęła go pierwsza.
Leave a Comment