Po drugie: poświadczone notarialnie pełnomocnictwo, z którego korzystali Sabine i Ronan – prawidłowo odwołane, złożone i potwierdzone, ze znacznikiem czasu.
Po trzecie: prawdziwy wykaz aktywów – dokumenty, które według nich nie istniały.
Tytuł własności małej firmy, którą kupiłem lata wcześniej w ramach mojego planu emerytalnego, zapisy własnościowe skromnej firmy wynajmującej, którą założyłem przed przejściem na emeryturę, oraz wskazania beneficjentów, które ustaliliśmy z moją zmarłą żoną, były nadal ważne i nadal należą do mnie.
Pewność siebie pana Halberga osłabła.
„Wasza Wysokość…”
Podniosłem kolejną kartkę papieru.
„A to” – dodałem – „jest zapis wszystkich dostępów do kont i przelewów od czasu, gdy pracuję w Maple Glen, w tym nowych kont otwartych na moje nazwisko”.
Sabine rozchyliła usta.
„Tato… co to jest?”
Twarz sędziego spoważniała.
„Panie Klein, skąd pan ma te informacje?”
„Mój prawnik je zdobył” – powiedziałem.
„Bo go o to prosiłem”.
Ronan pochylił się do przodu, jego głos był ostry.
„Jest manipulowany”.
Właśnie wtedy wszedł adwokat Montrose – spokojny, stanowczy, niosący ciężką teczkę.
„Wysoki Sądzie” – powiedział – „mój klient nie jest zdezorientowany.
Jest poinformowany.
Mamy też dowody na wyzysk finansowy, podsłuchy i próby wymuszenia”.
Sędzia nie krzyknął.
Po prostu spojrzał na Sabine i Ronana.
Leave a Comment