Staramy się zapewnić ci bezpieczeństwo”.
Sędzia przewrócił stronę.
„Są również zarzuty o nieterminowe płatności i wątpliwe wydatki”.
Ronan westchnął, jakby moje życie było wyczerpujące.
„Zostałem oszukany, Wysoki Sądzie.
Wkroczyliśmy w samą porę”.
Pan Halberg zaczął przedstawiać dokumenty – wybrane wyciągi bankowe, wyciągi częściowe, zaświadczenie lekarskie, w którym widział ją raz i napisał „możliwe ograniczenia”.
To była zgrabna historia, poskładana z rozproszonych fragmentów.
Sędzia zadał wtedy najważniejsze pytanie.
„Panie Klein, czy ma pan prawnika?”
Sabine odpowiedziała, zanim zdążyłem się odezwać.
„Nie sądziliśmy, że będzie pan potrzebował…”
„Ma pan” – powiedziałem cicho.
Sabine zamrugała.
„Co?”
Marisol pochyliła się do przodu, zaskoczona.
Nawet mój opiekun nigdy nie słyszał, żebym mówił tak stanowczo.
Spojrzałem na sędziego.
„Chciałbym zrobić sobie krótką przerwę”.
„Nie proś o przyjście mojego prawnika”.
Ronan prychnął.
„On nie ma prawnika”.
Sięgnąłem do starej kurtki roboczej i wyciągnąłem cienką kopertę.
Ręce mi się nie trzęsły.
„Właściwie” – powiedziałem – „mam”.
W środku znajdowały się trzy rzeczy, które ostudziły atmosferę w pomieszczeniu.
Po pierwsze: podpisane pełnomocnictwo od adwokatki Celii Montrose, udzielone trzynaście miesięcy wcześniej – ponieważ skontaktowałem się z nią z domu, gdy tylko zorientowałem się, że moje listy są zatrzymywane.
Leave a Comment