Ricardo z wiadrem w ręku.
Głos Mariny pozostał spokojny.
„Publicznie upokorzyłaś pracownika.
Stworzyłaś kulturę strachu.
I manipulowałaś funduszami departamentu dla własnych celów”.
Jej oddech przyspieszył.
„To nie było tak… nie wiedziałam…”
„Dokładnie” – przerwała.
„Nie wiedział, kim jestem.
I w tym tkwi problem”.
Lekko pochyliła się do przodu.
„Gdybym była tym, za kogo mnie uważał – biedną, zdesperowaną, bezsilną – poczułby się usprawiedliwiony”.
Ricardo zaczął drżeć.
„Zwalniamy cię ze skutkiem natychmiastowym.
Dział prawny będzie kontynuował dochodzenie w sprawie nieprawidłowości finansowych”.
Weszło dwóch ochroniarzy.
Gdy ich wyprowadzano, Marina dodała cicho:
„Szacunek nie jest związany z tytułami.
Należy się wszystkim”.
O 16:00 zebrała się cała klasa.
Sala wypełniła się szeptami.
Plotkami o oszustwach.
Nagłymi zwolnieniami.
Leave a Comment