„Czy mogę zapytać, o co chodzi?” Ricardo starał się brzmieć pewnie.
„Zobaczysz”.
Drzwi otworzyły się dokładnie o 13:00.
Ricardo spodziewał się starszego dyrektora.
Zamiast tego weszła Marina.
Ale to już nie była Marina Duarte.
Miała na sobie idealnie skrojony kostium w kolorze kości słoniowej.
Diamentowe kolczyki.
Zegarek, który kosztował więcej niż jej roczna pensja.
Nieskazitelną fryzurę.
Władczą prezencję.
Podeszła do szczytu stołu i usiadła.
Zapadła dusząca cisza.
„Dzień dobry, Ricardo” – powiedziała spokojnym głosem.
Leave a Comment