Derek odepchnął krzesło i wybiegł z sali. Rachel płakała. Sędzia Powell uderzyła młotkiem. Stałam na schodach sądu w słońcu i pozwoliłam sobie odetchnąć. Na razie, pomyślałam, wystarczy.
Sześć miesięcy zmienia dziecko. Liam przytył, najpierw 4,5 kilograma, potem kolejne 3,5. Koszmary, które na początku pojawiały się trzy lub cztery razy w tygodniu, powoli ustępowały. Szkoła zaczęła się we wrześniu. W październiku miał już przyjaciela, chłopca o imieniu Marcus. Małe zwycięstwa.
Rachel miała odwiedzać go w każdą sobotę. W pierwszym tygodniu się nie pojawiła. W drugim przyszła pijana. Trzeciego dnia była trzeźwa. Liam siedział naprzeciwko niej przy małym stoliku, udzielając jednosłownych odpowiedzi i obserwując zegar. Po miesiącu przestał pytać, czy przyjdzie.
Tydzień przed rozprawą w sprawie pełnej opieki nad dzieckiem zadzwoniła Patricia. „Zatrudnili prawdziwego prawnika. Przyjdą po twój wiek, i to ostro”.
Sąd był pełen. Rachel siedziała z Derekiem i mężczyzną w drogim garniturze. Lekarz, który badał Liama tamtej pierwszej nocy, składał zeznania. Przyniosła zdjęcia. Sędzia Powell patrzyła na nie z wąską kreską na ustach. „Pani zdaniem, od jak dawna trwało to zaniedbanie, doktorze?”
„Miesiące. Co najmniej sześć, może dłużej. Niedożywienie było poważne”.
Rachel stanęła na mównicy i rozpłakała się. „To był najgorszy okres w moim życiu. Przeżywałam żałobę. Popełniłam błędy”.
Patricia stanęła do przesłuchania krzyżowego. „Zeznał pan, że był chory. Czy dlatego poziom alkoholu we krwi wynosił 0,23, kiedy badali pana ratownicy medyczni?”
Rachel poczerwieniała. „Piłam wcześniej…”
„A co z zamkiem na zewnątrz drzwi do sypialni twojego syna?”
„Derek to tam włożył. Nie wiedziałam.”
Leave a Comment