Obudziłam się o 6:30 rano, zanim zadzwonił budzik. Od lat moje ciało samo pamiętało ten czas, cichy, wewnętrzny zegar nastawiony na rytm odpowiedzialności. Wstałam z łóżka i cicho poszłam do kuchni. Włączając ekspres do kawy, którego znajomy bulgot był kojącym początkiem dnia, w myślach uporządkowałam swój plan dnia. Dziś rano zabieg na twarz dla mojej stałej klientki, pani Thompson; po południu trzy nowe klientki; a wieczorem spotkanie personelu.
Minęło pięć lat, odkąd otworzyłam Serenity Spa. Zaczynałam od małego, dwupokojowego salonu, a teraz rozrosło się do ekskluzywnego spa z siedmioma osobami. Jestem z niego dumna i czuję się tu spełniona. Ale czasami, w takich cichych chwilach, nagle myślę: Czy coś mi umyka?
Zajrzałam do pokoju Sophii, a ona wciąż spała. Moja ośmioletnia córka zwinęła się w kłębek, tuląc swojego ulubionego pluszowego królika, a jej ciemne włosy opadały na twarz. Miałam ogromną ochotę delikatnie go pogłaskać, ale może ją obudzę. Porozmawiam z nią dziś wieczorem, obiecałam sobie, jak będziemy mieli czas.
Łóżko bez Michaela jest za szerokie. Mój mąż od trzech miesięcy jest na samodzielnym zleceniu, pracując nad dużym projektem w innym stanie. Biorąc pod uwagę jego karierę jako architekta, nie mógł odrzucić tego zlecenia. Omówiliśmy to i wspólnie podjęliśmy decyzję. Wraca do domu tylko na weekendy. Pozostałe pięć dni spędzamy tylko z Sophią.
Ale nie wychowuję córki sama. Mam siostrę Rachel.
Leave a Comment