Austin Cahill stał na tarasie widokowym platformy wiertniczej Poseidon 7, obserwując, jak słońce wdziera się do Zatoki Meksykańskiej. Wiatr niósł ostry zapach soli i ropy naftowej – połączenie, które stało się dla niego równie znajome jak oddech przez pięć lat zarządzania operacjami na morzu. W wieku trzydziestu pięciu lat Austin zyskał reputację człowieka, który potrafi zachować zimną krew, gdy sprawy idą źle, niezależnie od tego, czy chodzi o nadciągającą burzę tropikalną, czy o poważną awarię sprzętu o 3:00 nad ranem.
Jego telefon satelitarny zawibrował – rozmowa wideo z domu. Austin spojrzał na zegarek. Godzina 19:00 ich czasu. Jego ośmioletni syn, Liam, powinien kończyć kolację.
Połączenie było słabe, ale na ekranie pojawiła się twarz Liama. Coś było nie tak. Uśmiech chłopca wydawał się wymuszony, a jego wzrok uciekał w bok, jakby ktoś go instruował.
„Hej, mistrzu. Jak było w szkole?”
„Dobrze” – głos Liama był cichy. „W porządku”.
„A co z tym projektem naukowym, którym się tak ekscytowałeś?”
„W porządku, tato. Mama mówi, że muszę iść”.
Leave a Comment