Stałam przy kuchence, mieszając linguine. „Postanowiłam zrobić coś specjalnego. Przepis mojej babci z Neapolu”.
Postawiłam przed nim talerz. Krewetki scampi.
Prawdziwy Aiden miał tak silną alergię na skorupiaki, że sama para z gotujących się krewetek mogła mu zamknąć gardło. Zawsze nosił przy sobie dwa EpiPeny. Jego bransoletka z ostrzeżeniem medycznym była jedyną biżuterią, jaką nosił, poza obrączką.
Marcus usiadł. Spojrzał na talerz. Uśmiechnął się.
„Dawno tego nie robiłaś” – powiedział.
„Wiem” – odpowiedziałam, nalewając mu kieliszek wina. „Pomyślałam, że zasłużyliśmy na coś specjalnego”.
Obserwowałam, z sercem łomoczącym w piersiach, jak podnosi widelec. Zakręcił makaronem, nabijając na szpikulec dużą, różową krewetkę. Podniósł ją do ust.
Zjadł.
Przeżuł, przełknął i westchnął z przyjemnością.
„Niesamowite, Avo. Naprawdę.”
Bez opuchlizny. Bez łapania oddechu. Bez sięgania po EpiPen.
Nie był moim mężem. Był obcym, jedzącym skorupiaki w mojej kuchni, noszącym ubrania mojego męża, śpiącym w moim łóżku.
„Myślałam sobie” – powiedziałam, napełniając mu szklankę. „Powinniśmy odwiedzić twoją matkę w ten weekend.”
Prawdziwy Aiden nienawidził swojej matki. Wizyta wymagała tygodni negocjacji.
„Brzmi wspaniale” – powiedział Marcus. „Byłaby zachwycona.”
Oblewał każdy test, ale nie znał kryteriów.
Tej nocy czekałam, aż jego oddech ustabilizuje się w głębokim rytmie snu. Prawdziwy Aiden cierpiał na bezsenność. Ten człowiek spał jak zabity.
Wyślizgnęłam się z łóżka i podkradłam się do miejsca, gdzie zostawił teczkę Aidena. Otworzyłam ją drżącymi palcami.
rs.
W środku, pod stosem wyglądających na legalne dokumentów, znalazłem to.
Grubą kopertę manilową. Wewnątrz były strony odręcznych notatek.
Ava lubi kawę z jedną łyżką cukru. Bez śmietanki.
Rocznica: 15 października. Kup białe lilie.
Ojciec zmarł trzy lata temu. Nie wspominaj o tym.
Płacze pod koniec Casablanki.
To był scenariusz. Moje życie, mój smutek, moja miłość – sprowadzone do punktów dla opłaconego oszusta.
Na dole ostatniej strony notatka napisana charakterystycznym, nierównym pismem Aidena:
Umowa kończy się we wtorek. Ukrywaj się do czasu zaksięgowania przelewu. Potem wyjdź.
Wtorek. Jutro.
Miałem dwadzieścia cztery godziny, zanim zabiorą resztę pieniędzy i znikną na zawsze.
Zrobiłem zdjęcia dokumentów. Potem odłożyłem je z powrotem, dokładnie tak, jak je znalazłem.
Poszedłem do biura i otworzyłem laptopa. Nie miałem zamiaru dzwonić na policję. Jeszcze nie. Policja zbiera zeznania. Sporządzają raporty. Działają powoli.
Musiałem działać z prędkością światła.
Leave a Comment