Nagrałem rodziców kamerą monitoringu, jak planowali wprowadzić mojego brata do mojego domu, kiedy byłem na wycieczce. „Jak już wszystko będzie na miejscu, nie będzie robiła awantur. Po prostu to zaakceptuje” – powiedziała mama. Zastawiłem więc na nich pułapkę i cieszyłem się.

Nagrałem rodziców kamerą monitoringu, jak planowali wprowadzić mojego brata do mojego domu, kiedy byłem na wycieczce. „Jak już wszystko będzie na miejscu, nie będzie robiła awantur. Po prostu to zaakceptuje” – powiedziała mama. Zastawiłem więc na nich pułapkę i cieszyłem się.

Zadzwoniłem do współpracownika, który przeszedł przez trudny rozwód i zdobyłem nazwę kancelarii prawnej: Crosby, Stills i Nash. Liczyłem na Davida Crosby’ego, znanego z niszczenia przeciwników, ale trafił mi się Bert Young. Niechlujny, ale bystry.

„Panie Ericson” – powiedział Bert, przeglądając moje akta. „Myślę, że możemy załatwić panu wszystko, czego pan chce, i trochę obniżyć rangę pastora”.

Zapakowałem życie Robina do worków na śmieci i zostawiłem je na ganku. Anulowałem karty kredytowe. Opróżniłem wspólne konta.

Potem zabrałem się za Bruce’a.

Najpierw zadzwoniłem do Miejskiego Działu Księgowości. Pozwoliłem moim ekipom przewieźć kilka ładunków żwiru do kościoła Bruce’a za darmo – przysługa dla przyjaciela. Zachowałem kwity tary.

„Janice” – powiedziałem do urzędnika – „upewnij się, że rachunek za żwir kościelny jest wpisany jako niezapłacony. I dodaj opłaty za transport”.

Bruce był winien miastu 7500 dolarów.

Następnie zadzwoniłem do kierownika wodociągów. „Hej, znasz ten kościół na Vinewood? Jestem prawie pewien, że ich wodomierz nie spełnia norm”.

To było kolejne 11 200 dolarów za wymianę.

Zadzwoniłem do kumpla ze straży pożarnej. „Tony, wydaje mi się, że kościół prezbiteriański w Vinewood jest trochę pobłażliwy w kwestii przepisów dotyczących obłożenia. Może warto ich odwiedzić”.

W południe Bruce do mnie dzwonił.

„Co ty próbujesz wykręcić, Jack?” – krzyknął. „Inspektorzy mówią, że muszę przerobić cały parking! Mówiłeś, że wszystko będzie w porządku!”

„Wygląda na to, że zapomniałem złożyć papiery” – powiedziałem, a w moim głosie słychać było fałszywe współczucie. „Nie martw się, jestem pewien, że Bóg cię wesprze”.

Mój przełożony wszedł, usłyszał rozmowę i uśmiechnął się ironicznie. „Przypomnij mi, żebym wrzucił do twoich akt zjadliwą karteczkę samoprzylepną, Jack”.

„Będę potrzebował karteczki samoprzylepnej, żebym ci o tym przypomniał” – zażartowałem.

Bruce oberwał ze wszystkich stron. Komendant straży pożarnej zamknął sanktuarium za naruszenie przepisów. Asesor hrabstwa znalazł „błąd” w jego podatku od nieruchomości. Policja zaczęła patrolować teren wokół kościoła nieco bardziej energicznie.

Sprawić im cierpienie.

Ale potrzebowałem nokautu.

W sobotę rano pracowałem w garażu, gdy pojawiła się Brenda McBain. Trzymała w dłoni pendrive, a jej twarz była zarumieniona.

„Dzień dobry, panie Ericson” – powiedziała nieśmiało. „Mam filmik, który może się panu przydać. Nagrany tydzień temu”.

Wziąłem pendrive. „Co to jest?”

„Po prostu to obejrzyj” – powiedziała. „To… to wiele wyjaśnia”.

Tej nocy podłączyłam USB do laptopa. Plik się otworzył. Był to materiał nagrany przez okno w piwnicy opuszczonego hotelu King James w centrum miasta. Budynek należał do miasta; miał być zabity deskami.

Ale w środku były światła. I ludzie.

Widziałam Bruce’a. Widziałam Cheryl. Widziałam Robin. I widziałam innych. To była prawdziwa orgia. Ale potem kamera przeniosła się na mężczyznę siedzącego w aksamitnym fotelu, obserwującego obrady z kieliszkiem wina.

Opadła mi szczęka. To był mąż sędzi Kagan.

A obok niego, poprawiając okulary, siedziała dr Landers – doradca małżeński wyznaczony przez sąd, którego wszyscy w hrabstwie musieli widzieć.

Usiadłam wygodnie, a blask ekranu rozświetlił mój uśmiech. Miałam nie tylko dowody na rozwód. Miałam klucze do królestwa.

Ułożyłam plan. Musiałem doręczyć dokumenty i musiałem to zrobić w sposób, który na zawsze zniszczy ich „wizerunek”.

Cliffhanger:

Niedzielny poranek. Wszedłem do kościoła prezbiteriańskiego Vinewood. Wiernych było niewielu, ale chór – Cheryl, Robin i kilku innych – śpiewał głośno. Usiadłem z tyłu. Przykułem uwagę Roberta Donovana, faceta od audiowizualnego. Był mi winien przysługę za naprawę podjazdu. Dałem mu znak. Kiedy taca na ofiary pojawiła się, wrzuciłem do niej pendrive. To nie były pieniądze. To była bomba. I lont się zapalił.

Bruce stał na ambonie, bełkocząc o przebaczeniu, zręcznie omijając Siódme Przykazanie. Poprosił gości o przedstawienie się.

Moi doręczyciele wstali.

„Przyszedłem zobaczyć się z Cheryl Harris” – powiedziała młoda kobieta.

back to top