Nagrałem rodziców kamerą monitoringu, jak planowali wprowadzić mojego brata do mojego domu, kiedy byłem na wycieczce. „Jak już wszystko będzie na miejscu, nie będzie robiła awantur. Po prostu to zaakceptuje” – powiedziała mama. Zastawiłem więc na nich pułapkę i cieszyłem się.

Nagrałem rodziców kamerą monitoringu, jak planowali wprowadzić mojego brata do mojego domu, kiedy byłem na wycieczce. „Jak już wszystko będzie na miejscu, nie będzie robiła awantur. Po prostu to zaakceptuje” – powiedziała mama. Zastawiłem więc na nich pułapkę i cieszyłem się.

„Straciłem dziś dwie osoby, Bruce. Ale myślę, że kiedy przestanę czuć ten zapach, zdam sobie sprawę, że to żadna strata. Gdzie ona jest?”

„Jest u mnie. Boi się przyjść” – przyznał.

„Powiedz jej, że ma pięć minut, żeby tu przyjść, jeśli chce mieć szansę na pozostanie ze mną w związku małżeńskim. A teraz zejdź z mojej posesji, zanim zaryzykuję więzienie, żeby poczuć się lepiej”.

Bruce czmychnął jak karaluch wystawiony na światło.

Cztery minuty później usłyszałem pochlipywanie. Robin szła chodnikiem, a łzy spływały jej po twarzy, idealnie odgrywając rolę ofiary dla sąsiadów, którzy ją obserwowali. Wyciągnęła ręce, żeby mnie przytulić.

Odsunąłem się. „Trzymaj swoje brudne łapska przy sobie”.

„Ale kocham cię, kochanie! Chcę być tylko z tobą!” błagała.

„Chodźmy do środka” – powiedziałem zimnym głosem. „Sąsiedzi nie potrzebują biletów do tego cyrku”.

Usiedliśmy w salonie. Próbowała usiąść obok mnie na sofie.

„Nie, do diabła” – powiedziałem. „Usiądź tam”.

„Jak długo?” – zapytałem.

„Kocha cię jak brata, Jack. Jest twoim najlepszym przyjacielem”.

„Jack był moim przyjacielem. Przyjaciele nie pieprzą się z żonami swoich przyjaciół. Jak długo?”

„To tylko seks, Jack. Nadal cię kocham”.

„Co za bzdura. «To tylko seks». Ktokolwiek wymyślił taką wymówkę, zasługuje na klepnięcie w łeb”.

„Wciąż mnie masz” – powiedziała, ocierając oczy. „Nigdzie się nie wybieram”.

„Tak, masz. Wybierasz Bruce’a zamiast mnie. Nie możesz mi dać pięciu minut, ale możesz mu się kłaniać w każdej chwili? Cudownie”.

„Możemy zostać w małżeństwie” – powiedziała, a jej oczy rozszerzyły się z urojoną nadzieją. „Po prostu będę uprawiać seks z Bruce’em. Nie kocham go. Tylko jako mięso. Mówi, że mogę zaspokajać twoje potrzeby raz czy dwa razy w tygodniu”.

Wpatrywałem się w nią. Jej bezczelność zapierała dech w piersiach. „Jak miło z jego strony. Chyba znajdę kogoś innego, kto będzie dbał o moje potrzeby”.

„Nie! Jesteś moim mężem! Nikt inny nie powinien się z tobą kochać! Nadal jesteśmy małżeństwem!”

„Już niedługo. Była żona bardziej pasuje. Chcesz mieć ciastko i zjeść ciastko”.

„Chyba… Bruce chce, żebym wróciła za trzy minuty” – wyjąkała, patrząc na zegarek.

„Dosyć” – warknęłam. „Idź. Idź po mięso, na które masz ochotę. Wynoś się”.

„Nie rozumiem, dlaczego nie możemy zostawić tego tak, jak jest” – jęknęła do drzwi. „Nie ma cię cały czas w domu. Mogę być jego, kiedy jesteś w pracy”.

Zatrzasnęłam drzwi tak mocno, że poczułam, jak drży framuga. „Pieprz się! Idź zjeść ciastko!”

Zamknęłam zamek. Potem spędziłam kolejną godzinę wymieniając wszystkie zamki w domu. Usiadłem, otworzyłem piwo i włączyłem telewizor. Leciał Jerry Springer. Jakże stosownie.

Zasnąłem wyczerpany. Obudziłem się o 21:00, słysząc walenie do drzwi. To znowu był Bruce.

„Czego chcesz?” warknąłem.

„Potrzebuję przysługi” – powiedział Bruce. „Robin płacze jak bóbr. Nie możesz do niej zadzwonić i powiedzieć, że się nie gniewasz i że wszystko będzie dobrze?”

„Powiedz jej, że wszystko będzie dobrze? Skończyłem z wami obojgiem. Co powie Cheryl, kiedy się dowie?”

„Wie” – powiedział Bruce, rzucając bombę. „Cieszy się, że to się skończy. Chce, żebyśmy się we trójkę dogadali”.

Wpatrywałem się w niego. To nie był zwykły romans. To była sekta.

„Zejdź z mojego ganku” – powiedziałem. „Powiedz tej rozwiązłej kobiecie, że jej rzeczy będą tu rano”.

Poszedłem na górę do pracowni rzemieślniczej – gniazda snajpera. Chwyciłem kamerę. Potrzebowałem dowodów. Patrząc przez obiektyw noktowizora, zobaczyłem ich. Robin i Cheryl na huśtawce na ganku, cicho rozmawiające. Potem Bruce. Potem, ku mojemu zaskoczeniu, Tom McBain – mój drugi sąsiad – wszedł na podwórko Bruce’a, rozebrał się do naga i wskoczył do basenu.

Bruce dołączył do niego. Objęli się.

Opuściłem kamerę. Czym sobie na to zasłużyłem? Nie tylko moja żona i najlepszy przyjaciel. To cała cholerna dzielnica. Mieszkałem w samym środku podmiejskiej Gomory.

Włączyłem radio, żeby zagłuszyć hałas w głowie. Stacja uniwersytecka grała heavy metal. Cannibal Corpse. Tekst piosenki krzyczał: Spraw, żeby cierpieli. Spraw, żeby cierpieli.

Uśmiech powoli rozlał się po mojej twarzy.

„Sprawię”, wyszeptałem do pustego pokoju. „Sprawię, żeby cierpieli”.

Zakończenie:

Następnego ranka Cheryl Harris zapukała. Nie chciała ubrań Robin. Chciała, żebym pozwolił Robin wrócić, bo „musimy chronić wizerunek w kościele”. Zasugerowała nawet, żebym zapewnił Robin dach nad głową i wyżywienie, kiedy spała z Brucem, żeby ratować ich reputację. Zatrzasnąłem jej drzwi przed nosem i zadzwoniłem do prawnika. Ale dokumenty prawne to był dopiero początek. Znałem przepisy miejskie lepiej niż Bruce Biblię. I miałem zamiar zesłać na nich plagę.

biurokratyczne piekło spadło na jego sanktuarium.

back to top