W środku znajdował się raport medyczny. Z datą sprzed dwóch tygodni.
Pacjentka: Tessa Hunter. Stan: W ciąży.
Serce mi stanęło. Świat stanął na głowie.
„W ciąży?”
„Jeszcze ci nie powiedziała”, wyszeptała Eleanor. „Chciała ci zrobić niespodziankę, kiedy wrócisz do domu. Tego wieczoru poszła do Victora, żeby powiedzieć mu, że opuszcza rodzinę na dobre. Powiedziała mu: »Moje dziecko nie będzie dorastać w otoczeniu takiego potwora jak ty«”.
Wpatrywałam się w kartkę. Dziecko. Mieliśmy dziecko.
„Victor nie mógł tego znieść”, kontynuowała Eleanor. „Chciał zmazać wszystkie ślady. Chciał zabić dziecko”.
„Czy… czy dziecko przeżyło?” Zapytałam łamiącym się głosem.
Eleanor spuściła wzrok. „W raporcie z izby przyjęć napisano o urazie brzucha. Nie wiem, Hunter”.
Wstałam. Wściekłość, którą czułam wcześniej, była niczym płomień świecy. To, co czułam teraz, było eksplozją nuklearną.
„Dziękuję, Eleanor. Idź do domu. Zamknij drzwi”.
„Dokąd idziesz?”
„Dokończę to. Zabiję ich wszystkich”.
—————
Słońce krwawiło w niebo – niczym siny, purpurowy świt – kiedy dotarłem do posiadłości Victora. „Fortecy”, jak ją nazywał. Dwunastometrowe mury, drut pod napięciem, kamery.
Zaparkowałem w lesie i ruszyłem pieszo, wspinając się na potężny dąb, który zwisał nad murem. Zeskoczyłem na zadbany trawnik, poruszając się niczym duch z cienia w cień, aż dotarłem do głównego domu.
Wyjrzałem przez okno w salonie. Byli tam – reszta Wilczej Watahy. Victor, Dominic, Evan, Felix, Grant, Ian, Kyle. Wyglądali na wyczerpanych, kłócili się.
Wtedy do pokoju wszedł mężczyzna w białym fartuchu. Dr Sterling. Szef chirurgii w szpitalu St. Jude’s. Co on tu robił?
Przycisnąłem ucho do szyby.
„Powikłania?” – pytał Sterling. „Ale na razie jest stabilna”.
„A ekstrakcja?” Zapytał Victor. „Pomyślnie?”
Sterling skinął głową. „Cesarskie cięcie wykonano natychmiast po przybyciu. Uraz wywołał poród, ale płód był żywy. Trzydziesty drugi tydzień, nie ósmy. Raport, który widziała Eleanor, był stary. Była w znacznie bardziej zaawansowanej ciąży, niż komukolwiek powiedziała”.
Moje kolana uderzyły w trawę. Trzydziesty drugi tydzień. Osiem miesięcy. Ukrywała to, nosząc luźne ubrania, chroniąc go.
„A dziecko?” zapytał Victor.
„Jest w inkubatorze noworodkowym w piwnicy” – powiedział Sterling. „Zdrowy. Z silnymi płucami”.
„Dobrze” – powiedział Victor. „Mój nabywca przyjedzie jutro. Zdrowy męski potomek z czystą genetyką osiąga wysoką cenę”.
Świat ucichł. Nie zabili mojego syna. Oni go ukradli. Pobili mojego
Wprowadził żonę w śpiączkę, żeby wywołać poród i sprzedać nasze dziecko.
Parametry misji zmieniły się natychmiast.
Leave a Comment