Uśmiechnęłam się, wygładzając jedwabną bluzkę. „Niech zgadnę. Drogi garnitur, czerwona twarz? Wygląda, jakby miał dostać zawału?”
„To ten. Mówi, że musi rozmawiać z właścicielem Nexusa. Mówi, że nastąpiła pomyłka”.
„Wpuść go” – powiedziałam. „Ale wstaw go do szklanej sali konferencyjnej. Wie pani, tej, gdzie rano słońce świeci prosto w oczy? Tam jest strasznie gorąco”.
„Jest pani okropna” – powiedziała Sarah, wyraźnie się uśmiechając.
„Jestem bezdomna, pamięta pani?” – odpowiedziałam. „Mamy złe maniery. Niech poczeka dwadzieścia minut”.
Trzydzieści minut później wychodzę
Poszedłem korytarzem do sali konferencyjnej. Nie wziąłem ze sobą notesu. Nie wziąłem ze sobą prawnika. Przyszedłem tylko sam.
Widziałem go przez szklane ściany. Silas Vance krążył po pokoju jak tygrys w klatce. Wyglądał na dziesięć lat starszego niż poprzedniej nocy. Miał poluzowany krawat, rozczochrane włosy i przekrwione oczy. Obficie się pocił w cieple cieplarnianego, nasłonecznionego pomieszczenia.
Kiedy otworzyłem drzwi, odwrócił się, a na jego twarzy malowała się mieszanina konsternacji i furii.
„Ty?” prychnął. „Co ty tu robisz? Śledziłeś mnie? Czekam na prezesa, Kira! Wynoś się! Nie mam czasu na twoje nastoletnie dramaty związkowe!”
Nie powiedziałem ani słowa. Przeszedłem obok niego, a obcasy moich butów rytmicznie stukały o marmurową podłogę. Podeszłam do szczytu stołu – miejsca władzy – i usiadłam w skórzanym fotelu dyrektora z wysokim oparciem.
Odwróciłam się lekko, zakładając nogę na nogę i gestem wskazałam na puste krzesło naprzeciwko.
„Proszę, usiądź, Silasie”.
Zamarł. Spojrzał na mnie, potem na puste krzesła, a potem znowu na mnie. Uświadomienie dotarło do niego powoli, skradając się po karku niczym wysypka. Spojrzał na logo na ścianie za mną – Nexus Helix. Potem spojrzał na dziewczynę z osiedla.
„Nie” – wyszeptał, a jego twarz zbladła. „To… to niemożliwe”.
„Naprawdę?” – zapytałam, unosząc brew. „Zrobiłaś weryfikację przeszłości, prawda? Widziałaś domy dziecka. Widziałaś college społecznościowy. Widziałaś pracę kelnerki”.
Pochyliłam się do przodu, opierając łokcie na mahoniowym stole – stole, który kosztował więcej ni
Leave a Comment