Potrzebowali mojej firmy.
Silas Vance wiedział, że Nexus jest celem. Znał finanse. Wiedział, że nasza technologia jest rewolucyjna – opatentowany algorytm biopaliwowy, który na zawsze zmieni sektor energetyczny. Nie wiedział jednak, ponieważ wykorzystałem labirynt spółek holdingowych i zastępczego prezesa do negocjacji, aby uniknąć uwagi mediów, że „nieugięta kobieta”, którą właśnie nazwał bezpańską, była większościowym udziałowcem i założycielem firmy, z którą chciał się połączyć.
„Sarah” – powiedziałem do telefonu, a mój głos się zmienił. Drżenie ustąpiło. Ból zniknął. Pozostała tylko zimna, ostra stal.
„Tak, panno Thorne?”
„Zakończ to.”
Na linii zapadła głucha cisza. Jedynym dźwiękiem były trzaski w słuchawce i odległy huk fal.
„Przepraszam panią. Sygnał chyba się załamuje. Powiedziała pani… zakończyć fuzję?”
„Powiedziałem: rozwiąż list intencyjny” – rozkazałem, precyzyjnie. „Wycofaj finansowanie. Powiadom SEC, że wycofujemy się z negocjacji ze skutkiem natychmiastowym”.
„Ale Kira… umowa jest warta cztery miliardy dolarów. Sama opłata za rozwiązanie umowy…”
„Nie obchodzi mnie opłata. Wypisz czek. A Sarah?”
„Tak?”
„Wyślij wypowiedzenie umowy bezpośrednio na prywatny adres e-mail Silasa Vance’a. Podaj „niezgodne wartości” i „toksyczne przywództwo” jako formalny powód wycofania”.
„Wpadnie w panikę, Sarah” – wyszeptałam, czując mroczną satysfakcję. „Ta umowa była dla nich kołem ratunkowym. Bez nas są niewypłacalni”.
„Wiem” – odpowiedziała Sarah. „Jeśli odejdziemy, ich akcje spadną”.
„Przygotuj komunikat prasowy na poniedziałek rano” – kontynuowałam, myśląc o trzech ruchach do przodu. „I umów spotkanie z Solarisem, ich największym konkurentem. Jeśli Vance mi nie sprzeda, po prostu kupię firmę, która doprowadzi ich do bankructwa”.
„Rozumiem” – powiedziała Sarah, a jej profesjonalna maska z powrotem się poprawiła, choć w jej głosie słyszałam podziw. „Coś jeszcze?”
„Tak. Przygotuj mi kawę na mój przyjazd. To będzie długa noc”.
Odłożyłam słuchawkę i spojrzałam na drogę. Łzy zniknęły.
Silas Vance myślał, że jestem bezdomna. Za chwilę miał się przekonać, że bezdomne zwierzęta mają najostrzejsze zęby.
Nie spałam. Siedziałam na balkonie mojego apartamentu, czterdzieści pięter nad miastem, obserwując panoramę miasta błyszczącą jak płytka drukowana. Piłam tanią kawę z obtłuczonego kubka – pamiątkę z czasów studiów – i czekałam.
Skutki były szybsze, niż się spodziewałam.
O 7:00 rano mój telefon zaczął wibrować na stole. Nieodebrane połączenia od Ethana. Nieodebrane połączenia od prawników. I sześć nieodebranych połączeń z numeru, który rozpoznałam z dokumentów due diligence: Silas Vance.
O 8:30 Sarah zadzwoniła do mojego domofonu.
„Pani Thorne, w holu jest jakiś pan. Mówi, że to pilne. Krzyczy na ochronę”.
Leave a Comment