„Tak, proszę pani”.
„Zablokuj” – powiedziała Elena. „I przekaż darowiznę w jego imieniu na «Grupę Wsparcia Mężczyzn Bez Kręgosłupa»”.
Asystentka zachichotała. „Zrobię to. A, i dział prawny przesłał ostateczną aktualizację pozwu Gable’a”.
Elena zrobiła pauzę. „I co?”
„Martha Gable zawarła ugodę. Sprzedała dom, żeby zapłacić odszkodowanie. Obecnie mieszka w wynajętym mieszkaniu w South Side. Mieszkanie w ramach Sekcji 8”.
Elena wstała i podeszła do okna. Spojrzała na miasto, na miliony ludzi walczących, walczących i marzących.
Pomyślała o ulotce, którą Marta wyciągnęła ze śmietnika. Pomyślała o ironii losu. To samo miejsce, z którego Marta kpiła, miejsce, które uznała za nieodpowiednie dla syna, było teraz jedynym dachem nad jej głową.
A Mark? Pracował na zmiany na stacji benzynowej, mieszkał na kanapie u matki, słuchał jej narzekań na sąsiadów, uwięziony w samym kręgu nieszczęścia, z którego był zbyt słaby, by się wydostać.
„Karma” – szepnęła Elena do szyby – „to bardzo cierpliwy gospodarz”.
Odwróciła się z powrotem do pokoju.
„Dobrze” – powiedziała. „Wracajmy do pracy. Mamy artystów do sfinansowania. Mamy marzenia do zrealizowania”.
Była Eleną Sterling. Nie była Kopciuszkiem czekającym na księcia. Była Królową, która zbudowała własny zamek i mocno ściskała klucze w dłoni. Most zwodzony był podniesiony, fosa pełna, a potwory w końcu, na stałe, znalazły się za bramami.
Leave a Comment