Na ekranie Vivien przewróciła oczami. „Najzabawniejsza rzecz” – wycedziła, a jej głos ociekał cynizmem, którego moja córka nie posiadała. „Wszyscy są tacy głupi”.
„Nienawidzę się uczyć” – powiedziała ta Vivien. „Naprawdę tego nienawidzę”.
„Ale program?” – zapytał drugi głos.
„Moja mama dała mi odpowiedzi” – powiedziała Vivien, nachylając się do kamery z uśmieszkiem. „Wszystkie. Z wyprzedzeniem”.
Przestałam oddychać.
„Więc po prostu je zapamiętałaś?”
„Oczywiście” – powiedziała dziewczyna na ekranie, odrzucając włosy. „Moja mama powiedziała, że to na spadek. Mnóstwo forsy. Moja prababcia uwielbiała te wszystkie „ciężkie prace”, więc musieliśmy udawać, żeby dostać torbę”.
Zaśmiała się. „Wiedziała w to na całego. Teraz zakłada fundusz powierniczy. Jak skończę osiemnaście lat, dostanę kasę i koniec. Koniec ze szkołą, koniec ze starą jędzą, koniec ze wszystkim”.
Film zrobił się czarny.
Wpatrywałam się w telefon. Ręce trzęsły mi się tak mocno, że prawie go upuściłam. To nie było prawdziwe. Czułam w kościach, że to nie było prawdziwe. Vivien tak nie mówiła. Ona nie zadzwoniła do J.
une an „stara jędza”. Nie dbała o pieniądze.
Ale wyglądała jak ona. Brzmiała jak ona.
Usłyszałam skrzypnięcie drzwi na korytarzu. Vivien wyszła z sypialni, z włosami potarganymi od snu, ściskając telefon. Jej twarz miała kolor popiołu.
Spojrzała na mnie i zobaczyłam, jak zgasło jej światło w oczach.
„Mamo?” wyszeptała. „Dlaczego ludzie mi to wysyłają? Nie powiedziałam tego. Nigdy tego nie powiedziałam”.
Podbiegłam do niej, wyrywając jej telefon z ręki. „Nie patrz na to”.
Leave a Comment