„Bzdura. Vanessa prędzej zaprosiłaby diabła”.
„Może i tak”, mruknęła Clara, zerkając w stronę ołtarza, gdzie Vanessa wyraźnie drżała, ściskając dłoń Liama z rozpaczą, która wyglądała na bolesną.
Marcus ścisnął mocniej. „Dlaczego jeszcze żyjesz?”
Pytanie zawisło między nimi w powietrzu, brutalne i nagie. Nie było to pytanie retoryczne. To był lament.
Clara poczuła zimny szok, nawet po tylu latach. Przeniosło ją to z powrotem do tamtej nocy na grani. Pisk opon. Mdły chrzęst metalu. Samochód zachwiał się na krawędzi. Pamiętała, jak krzyczała za ojcem. Pamiętała, jak przyjechał przed karetką. Pamiętała, jak wyciągał Vanessę – która miała ledwie zadrapanie – z siedzenia pasażera.
I pamiętała, jak patrzył na Clarę, przygniecioną za kierownicą, z krwią w oczach, a samochód z jękiem sunął dalej. Spojrzał na nią, ocenił ryzyko i cofnął się. Wybrał następcę, idealnego, a resztę zostawił grawitacji kanionu.
„Opłakiwaliśmy cię” – warknął Marcus, jego twarz znajdowała się o centymetry od jej twarzy. „Poszliśmy dalej. Jesteś duchem, Claro. Jesteś utrapieniem. Odejdź, zanim zniszczysz jedyne dobro, jakie pozostało tej rodzinie”.
„Jedyne dobro?” powtórzyła Clara. Spojrzała na Liama przy ołtarzu. „Uważasz, że ten ślub to coś dobrego?”
„To połączenie dwóch wielkich dynastii. To szczęście Vanessy. A ty… zawsze jej zazdrościłeś. Zazdrościłeś jej urody, uroku, sukcesu z Liamem”.
Vanessa zauważyła tę konfrontację. Złamała protokół, odchodząc od ołtarza i biegnąc do połowy nawy, a welon ciągnął się za nią niczym całun.
„Tato, nie!” – wrzasnęła, z wprawą udając ofiarę. Łzy natychmiast napłynęły jej do oczu. „Przyszła tylko po to, żeby zepsuć mi ten wielki dzień! Ma obsesję! Nie może znieść tego, że Liam mnie wybrał!”
Vanessa spojrzała na gości zdyszana i przerażona. „Prześladuje nas od lat! Jest chora psychicznie!”
Clara wstała. Była niższa od ojca, ale w tej chwili czuła się, jakby miała trzy metry wzrostu. Wyrwała rękę z jego uścisku mocnym szarpnięciem.
„Nie jestem tu dla ciebie, tato” – powiedziała Clara wystarczająco głośno, by usłyszały ją ostatnie rzędy. „I na pewno nie jestem tu dla niej”.
Spojrzała ponad nimi, prosto na Liama.
„Jestem tu dla pana młodego”.
Vanessa zaśmiała się zduszonym śmiechem, ściskając ramię ojca. „On cię nie chce! On mnie kocha! Zapomniał o tobie, gdy tylko karetka cię zabrała! Wszyscy o tym zapomnieliśmy!”
Clara spojrzała na siostrę z mieszaniną litości i odrazy. „To właśnie sobie wmówiłaś, Nessie? Że zapomniał?”
Leave a Comment