„Na górze” – warknął.
Miodowy głos zniknął.
„Nie pytaj”.
Odchyliłam się na krześle.
„Nic mu nie dałaś”.
Karen zacisnęła usta.
„Sorter”.
„Ethan zjadłby piasek, gdyby włożyć go do miski dinozaura” – powiedziałam.
„Spróbuj jeszcze raz”.
Na jego twarzy pojawił się gniew, a potem coś gorszego – strach.
Spojrzała w stronę schodów, jakby spodziewała się jakiegoś ruchu.
Podniosłam szklankę, powoli upiłam łyk i ostrożnie ją odstawiłam.
W myślach wciąż odtwarzałam plan, który ułożyłam godzinę wcześniej w pokoju: zachować to dla siebie, wziąć sprawy w swoje ręce, zachować kontrolę.
Nie oskarżyłabym cię bez dowodów.
Nie naraziłabym się na niebezpieczeństwo bez świadków.
Wzrok Karen wpatrywał się w moją szyję, w moją skórę, jakby czekała na pierwszy widoczny znak.
Kiedy nic się nie działo, jej pewność siebie zaczęła się chwiać.
„Co zrobiłeś?” – zapytała.
„Zjadłam” – powiedziałam.
„Jak chciałeś”.
Zrobiła krok w moją stronę, jej głos był niski.
„Nie baw się ze mną”.
Uniosłam brwi.
„Gry?”
„Masz na myśli coś w rodzaju „dawania dziewczynie czegoś, co może ją zaprowadzić na ostry dyżur”?
Karen zesztywniała.
„Nie mam pojęcia, o czym mówisz”.
Wyjąłem telefon i lekko go obróciłem – na tyle, żeby mogła widzieć ekran.
Błyszczał w stronę interfejsu nagrywania.
Jej twarz zbladła.
„Nagrywasz?” syknęła.
„Chronię cię” – powiedziałem.
Leave a Comment