Każdy krok był wymierzony. Każdy stukot obcasa na marmurze odbijał się echem w ciszy. Nie patrzyłam w dół. Patrzyłam prosto przed siebie, emanując zimną, nieprzeniknioną mocą.
Dotarłam do podnóża schodów i zatrzymałam się metr od męża.
„Witaj, Julian” – powiedziałam. Mój głos nie był głośny, ale w akustycznej perfekcji sali niósł się aż do ostatniego rzędu. „Chyba był błąd na liście gości. Wygląda na to, że zostałam skreślona… więc postanowiłam kupić lokal”.
Twarz Juliana miała barwę zsiadłego mleka. „Elaro?” – wyjąkał, a jego pewny siebie głos prezesa sprowadził się do żałosnego pisku. „Co… co ty robisz? Masz halucynacje? Powinnaś iść do domu. Ośmieszasz się”.
Wyciągnął rękę, żeby złapać mnie za ramię – odruch kontroli, którego używał tysiące razy. „Chodź, odprowadzimy cię do samochodu”.
Zanim jego palce zdążyły musnąć aksamit, Sebastian Vane wyłonił się z cienia. Złapał Juliana za nadgarstek w uścisku, który wyglądał na bolesny.
„Na twoim miejscu, panie Thorn” – warknął Sebastian – „nie tknąłbym prezydenta”.
Isabella, czując, że jej blask reflektora słabnie, odrzuciła włosy do tyłu i zrobiła krok naprzód. „Och, proszę, to niedorzeczne. Julian, powiedz swojej małej gospodyni domowej, żeby wróciła do kwiatów. To gala biznesowa, a nie bal kostiumowy”.
W końcu na nią spojrzałem. Nie czułem gniewu. Czułem obojętną ciekawość naukowca badającego próbkę bakterii.
„Isabella Ricci” – powiedziałem spokojnie. „Była modelka, zwolniona w 2021 roku za kradzież firmowego mienia. Obecnie z trudem płaci czynsz za kawalerkę w Soho – która, nawiasem mówiąc, należy do spółki zależnej Aurora Group”.
Isabella otworzyła usta ze zdumienia. „Skąd to wiesz?”
„Wiem, że pobierasz opłaty za przejazdy Uberem
„Do wizytówki Juliana” – kontynuowałam, podchodząc bliżej, aż poczułam zapach jej tanich perfum. „Wiem, że masz na sobie wypożyczoną sukienkę, którą musisz oddać jutro do dziewiątej. I wiem, że myślisz, że złowiłaś dużą rybę”.
Zerknęłam na Juliana, pozwalając, by w moich oczach pojawił się błysk rozbawienia.
„Ale nie złapałaś wieloryba, Isabello. Złapałaś podmorę – pasożyta, który przyczepił się do znacznie większego żywiciela”.
Odwróciłam się do nich plecami i wyciągnęłam rękę do Arthura Sterlinga.
Leave a Comment