Uniósł rękę, wciąż wpatrując się we mnie.
„Powiedziałeś im coś? Informacje poufne?”
Głos Sloane stał się chłodniejszy.
„Layla nie musiała niczego „mówić”. Kestrel też ma analityków. Śledzimy dokumenty publiczne. Czytamy spory z dostawcami. Zauważamy, gdy firma potajemnie zmienia dyrektorów finansowych dwa razy w roku”.
Twarz Granta zbladła.
Hayard utrzymywał odejście dyrektorów finansowych w tajemnicy.
W branży krążyły plotki, ale usłyszenie ich w ten sposób było równie jednoznaczne, jak diagnoza.
Hector zacisnął dłonie.
„Oferujemy to: będziemy kontynuować warunki wyłączności Kestrel. Halyard nadal może uczestniczyć – ale z bardziej rygorystycznymi procedurami raportowania, audytem zgodności i wymogami dotyczącymi kar za wyniki. W przypadku wątpliwości co do wiarygodności partnera, obowiązuje zasada niewypłacalności”.
Duma Granta zapłonęła.
„Wątpliwe? Co ci daliśmy…”
„Co ci daliśmy” – przerwałam cicho – „co daliśmy? Zespół dał radę. To ty przypisałeś sobie zasługi”.
Cisza trwała zbyt długo.
Wyraz twarzy Granta stał się okrutny.
„Więc to zemsta. Myślisz, że zamierzasz mnie… co… ukarać?”
„Nie” – powiedziałam.
„Ochronię Kestrela. Tak jak próbowałem chronić Halyarda, dopóki mi tego nie uniemożliwiłeś”.
Calvin w końcu przemówił ostrożnie.
„Layla, jeśli czegoś chcesz… może możemy…”
Leave a Comment