Spojrzałam na nią.
„Nie chodzi o moje uczucia. To interesy”.
Sloane podsunęła Grantowi kolejny dokument.
„Jest też dodatek. Oświadczenia z należytej staranności. Chcemy pisemnego potwierdzenia, że prognozy Halyarda na ostatnie cztery kwartały nie zostały istotnie zmanipulowane”.
Gardło Granta się ścisnęło.
„To obraźliwe”.
„Konieczne” – powiedział Hector.
Grant spojrzał na papier i zobaczyłem moment, w którym zdał sobie sprawę, że nie może go podpisać.
Nie bez ryzyka.
Nie bez przyznania się do tego, co narzucił ludziom takim jak ja.
Z hukiem trzasnął teczką.
„Jesteśmy gotowi”.
Hector nie poszedł za mną.
„Jeśli odejdziesz, Kestrel będzie kontynuował bez ciebie”.
Grant wstał, odsuwając krzesło za sobą.
„Pożałujesz tego”.
Powiedziałem spokojnie.
„Już pożałowałeś”.
Grant gniewnie wyszedł z pokoju.
Mira zatrzymała się na pół sekundy, patrząc na mnie – przeprosiny, których nie odważyła się wypowiedzieć – po czym poszła za nią.
Calvin wyszedł ostatni, jakby ktoś widział katastrofę windy.
Kiedy drzwi się zamknęły, Sloane westchnęła powoli.
„Wszystko w porządku?”
Nie odpowiedziałem od razu.
Moje serce biło równo, ale dłonie – pod stołem – zacisnąłem w pięści.
„Nic mi nie jest” – powiedziałem.
Leave a Comment