„Hej. Hej – zostań ze mną” – mruknął, przyciskając palce do jej szyi.
Puls. Słaby. Nierówny. Ale był. Żywy. Ledwo.
Ethan rozejrzał się po ulicy. Żadnych śladów hamowania. Żadnych szczątków. Żadnych innych pojazdów w pobliżu.
Obudowa kamery samochodowej radiowozu była całkowicie roztrzaskana. To nie był poważny wypadek w złym momencie.
To była farsa.
Jego ręka zawisła nad telefonem. Wezwanie 911 było instynktowne – automatyczne. Ale inny instynkt naciskał mocniej. Czas reakcji tutaj był ważny.
Połączenia przeskakiwały między jurysdykcjami. Pytania pojawiały się, zanim pomoc zdążyła nadejść. A co gorsza –
Ktokolwiek to zrobił, mógł być wciąż blisko. Ethan podjął decyzję.
Wybrał jeden kontakt. Żadnego nazwiska. Tylko symbol.
Połączenie zostało nawiązane natychmiast. Żadnego powitania. Tylko spokojny, opanowany głos.
„Potwierdzam”.
„Jeden z głowy” – powiedział Ethan. „Policja. Krytyczny. Main i Jefferson.”
„Zrozumiałem. Utrzymać pozycję.”
Chwycił skórzaną kamizelkę, której naszywki błyszczały w świetle latarni – Hell’s Angels, Redwood Charter – i starannie wsunął ją pod głowę kobiety.
Jego dłonie poruszały się zdecydowanie, spokojnie, z wprawą, która zaskoczyła nawet ją.
„Wszystko będzie dobrze, Bluebird” – wyszeptał, a przezwisko przyszło mu do głowy instynktownie.
Najpierw rozległ się dźwięk – nie głośny, tylko namacalny. Głębokie wibracje na podeszwach butów.
Potem kolejny. I kolejny. Motocykle.
Leave a Comment