Wzrok Ethana podążył za jej wzrokiem.
„Co na niej jest?” zapytał.
„Nie wiem”, odpowiedziała Lena.
„Ale się dowiem”.
Podniosła pamięć USB.
Ethan wstał tak szybko, że jego krzesło zaskrzypiało o podłogę.
„Nie weźmiesz tego”.
Lena cofnęła się.
„Dlaczego?”
Ethan otworzył usta, a potem je zamknął.
Chwila, w której stracił panowanie nad sobą i wyłoniło się coś surowego – może strach, a może złość, że nie potrafił wystarczająco szybko przemienić go w urok.
Marjorie też wstała.
„Lena, nie bądź dziecinna” – powiedziała napiętym głosem.
„Mówimy o rodzinie”.
Lena trzymała pendrive w palcach.
„Moja rodzina nie żyje”.
Słowa rozbiły się w pokoju niczym upuszczony talerz.
Ethan zmrużył oczy.
„To niesprawiedliwe”.
„To prawda” – powiedziała Lena.
„A ty tu stoisz i próbujesz odebrać mi to, co mi zostawił”.
Leave a Comment