Szturmem sięgnął po telefon na stoliku kawowym.
Byłem tam pierwszy. Wziąłem elegancki, drogi smartfon. Przyglądałem mu się przez chwilę, a potem wrzuciłem go do wiadra z mydłem, które Sarah przygotowała na podłogę.
Chlup.
„Zablokowana komunikacja” – stwierdziłem spokojnie. „Nie zasłużyłeś na prawo do rozmowy ze światem zewnętrznym. Wstawaj.”
„Co?” Derek wpatrywał się w wiadro.
„Powiedziałem, wstawaj!” – warknąłem. Głos Rozkazu. Ominął świadomy mózg i trafił prosto w mózg jaszczurki.
Derek zerwał się na równe nogi, przerażony.
„Saro” – powiedziałem, nie odrywając od niego wzroku. „Usiądź. Na kanapie. Podnieś nogi.”
„Tato…” – wyszeptała Sarah, drżąc.
„Usiądź, Sarah. To rozkaz.”
Usiadła.
Odwróciłem się do Dereka. Wskazałem na szczotkę do szorowania na podłodze.
„Chciałeś, żeby podłoga była czysta? Doskonała inicjatywa, szeregowy. Klęknij.”
„Nie ma mowy” – Derek próbował wykrzesać z siebie odrobinę buntu. „To mój dom. Nie możesz…”
Zrobiłem krok naprzód. Tylko jeden krok. Ale przemoc, która mnie otaczała, była namacalna. To była fala upału.
Derek padł na kolana.
„Zacznij szorować” – rozkazałem. „Najpierw listwy przypodłogowe. Potem fugi. Jeśli zobaczę pyłek kurzu, zaczynasz od nowa. Ruszaj się!”
Przez kolejne cztery godziny go rozmontowywałem.
Leave a Comment