Miliarder udaje koparkę, żeby znaleźć żonę

Miliarder udaje koparkę, żeby znaleźć żonę

“Uspokój się” – szepnęła jej matka, pochylając się bliżej. „Mam plan.”

Tradycyjny ślub miał się odbyć za tydzień.

W noc poprzedzającą tradycyjny ślub Flora i Juliet wkradły się do pokoju Favor i ją związały.

Zabrały ją do gęstego lasu na odludziu i tam zostawiły.

Następnego ranka rozpoczęły się przygotowania. Tancerze i artyści byli już w swoich strojach. Flora miała na sobie suknię Favor, a ich matka uśmiechała się, promieniejąc zadowoleniem.

Ich plan zadziałał. Zanim Favor wróciła, nikt by jej nie uwierzył.

Flora miała na sobie suknię ślubną, a Dennis i jego ludzie już czekali.

Kiedy nadszedł czas, by panna młoda wyszła, Flora wystąpiła naprzód z towarzyszącymi jej kobietami asoebi.

Nikt nie rozpoznał Flory, bo miały tę samą twarz,

jako Favor.

Tylko ich matka i kilka uważnych osób wiedziało, że Favor ma znamię za prawym uchem – znamię odziedziczone po ojcu.

Starsi podali Florze kieliszek wina, a ona radośnie zatańczyła z Dennisem.

Gdy uklękła, by podać mu kieliszek, ranny Favor wbiegł na dziedziniec, a tuż za nim podążył biedny, stary myśliwy.

„Ona nie jest panną młodą!” krzyknął Favor.

Goście krzyczeli zszokowani, ich oczy przeskakiwały z Flory na Favora. Wśród tłumu zapanowało zamieszanie.

back to top