„Co tu się dzieje?” zapytał Dennis napiętym głosem.
„Dennis, to ja – Favor!” krzyknął.
Dennis spojrzał z kobiety przebranej za jego pannę młodą na kobietę, która twierdziła, że jest panną młodą, próbując to wszystko zrozumieć.
Myśliwy zrobił krok naprzód.
„Znalazłam ją związaną w krzakach, głęboko w lesie. Kiedy ją uwolniłam, powiedziała, że dziś jest jej ślub, więc szybko ją tu przyprowadziliśmy”.
Goście byli zdumieni.
Juliet podbiegła. „Nie martw się o nią. To szalona kobieta” – krzyknęła. „Dennis, to twoja pierwsza panna młoda” – powiedziała, mocno trzymając Florę za ramię.
Łzy spływały po twarzy Favor. Odwróciła głowę i odgarnęła włosy.
„To znamię odróżnia mnie od Flory” – powiedziała, szlochając.
Starsi byli zdumieni.
„Mamo, aż tak mnie nienawidzisz?” – krzyknęła Favor.
Dennis poczuł ostry ból w piersi. „Jak mogłeś zrobić to własnej córce?”
„Tak, jesteś okropnym dzieckiem” – prychnęła Juliet. „Powinienem był wrzucić cię do złego lasu, do którego należą twoi bliscy, w dniu, w którym cię urodziłem. Przekląłem dzień, w którym cię urodziłem”.
Policja wkrótce przybyła. Flora została aresztowana za kradzież tożsamości i porwanie, a ich matka za porwanie i napaść.
Kiedy policja ich zabierała, Juliet wciąż krzyczała i przeklinała Favor.
Dennis przytulił Favor, a łzy spływały mu po twarzy.
Goście stali z niedowierzaniem, nie mogąc pojąć, jak matka może tak nienawidzić własnego dziecka – tylko dlatego, że było podobne do ojca.
Leave a Comment