Flora i jej matka wybuchnęły szyderczym śmiechem.
„Więc, Favor – spośród wszystkich stolarzy i wybitnych mężczyzn, którzy tu przychodzą – wybrałaś biednego nikim, niczyim kościelnym szczurem” – zadrwiła Juliet. „Jesteś naprawdę przeklętą dziewczyną”.
Favor szlochała dalej, gdy Dennis ją prowadził.
Kiedy dotarli do domu, ciocia Rose serdecznie ją przytuliła.
„Przykro mi, kochanie, z powodu wszystkiego, przez co przeszłaś”.
Kiedy już się usadowili, Dennis odezwał się pierwszy.
„Favor, kocham cię i nie mogę znieść, jak cierpisz z rąk własnej matki. Chcę cię poślubić. Czy wyjdziesz za mnie?”
Favor spojrzała na ciocię Rose, która uśmiechnęła się i delikatnie skinęła głową. Łzy napłynęły jej do oczu, gdy przyjęła propozycję.
Poszły razem do jej matki.
Juliet wpatrywała się w nie z obrzydzeniem w oczach.
„Więc, Favor?” zawołała chłodno. „To właśnie przyniosłaś tu jako męża?”
„To?” zapytała, wskazując na Dennisa z drwiącą miną.
„Urodziłam cię” – kontynuowała, wskazując na Favor, a potem na Florę, która siedziała obok niej z uśmiechem.
„Zdaję sobie sprawę, że nie tylko odziedziczyłaś bezużytecznych ojców” – warknęła. „Zdałam sobie również sprawę, że jesteś przeklętym dzieckiem.
Dziecko, które dostrzega dobro, ale odrzuca je za zło i zepsucie, jest złym dzieckiem.
„Twoja siostra ma do czynienia z mężczyznami z klasą i prestiżem, a ty wybrałaś taczkę” – syknęła głośno.
Favour westchnęła głęboko. „Mamo, proszę.” Przyszłam tylko cię poinformować” – powiedziała spokojnie.
„Dennis i ja rozmawialiśmy z wujkiem Joe o dacie pokazu i ustaliliśmy, że będzie to 14. dzień przyszłego miesiąca”.
Leave a Comment