Favor skinęła głową, wciąż się uśmiechając. „Co podać?” – zapytał radośnie.
Po obsłużeniu jej usiadł obok niej.
„Wyglądasz, jakbyś była tu nowa” – powiedział. „Chyba dopiero niedawno cię widywałem”.
Dennis uśmiechnął się. „Tak, właśnie się tu przeprowadziłem”.
Pojawiło mu się rozjaśnienie. „Tak myślałem. Więc, co sądzisz o naszym małym miasteczku?”
Zanim Dennis się zorientował, rozmawiali już długo. Łatwo się z nim rozmawiało – był delikatny i serdeczny – i każde słowo sprawiało mu przyjemność.
Wkrótce weszła jego matka, a Favor podskoczyła.
„Co ty tu robisz, gadasz i marnujesz życie, skoro prawdopodobnie…
„Musisz pozmywać naczynia?” zawołała jego matka.
„Ale, mamo, obsługiwałam gości. Flora nic nie robiła przez cały dzień” – odpowiedziała cicho Favor.
W odpowiedzi matka odparła: „Czy jesteś tu do czegoś potrzebna? Zanim otworzę oczy, idź pozmywać te talerze, ty bezużyteczna dziewczyno!”.
Potem zwróciła się do Flory. „Moja droga córko, wejdź. Mam dla ciebie wieści”.
Matka i córka poszły na zaplecze restauracji, gdzie Favor stała cicho.
Tego wieczoru Dennis i Favor spotkali się ponownie i długo rozmawiali.
Oboje cieszyli się swoim towarzystwem. Była pełna energii i życia, a Dennis w głębi duszy wiedział, że znalazł żonę.
Poprosił ją, żeby została jego dziewczyną, a ona z radością się zgodziła.
Kilka dni później Dennis przyjechał do domku, żeby odwiedzić Favor, ale zastał ją ciągniętą jak pospolitą przestępcę. Podbiegł, wyrwał ją z rąk matki i przyciągnął do siebie.
„Kim jesteś i jak śmiesz tu przychodzić?” krzyknęła gniewnie Juliet.
„Jestem Dennis, jej chłopak” – powiedziała stanowczo.
Leave a Comment