Była w siódmym miesiącu ciąży, gdy rodzice wyrzucili ją z domu, nazywając hańbą.

Była w siódmym miesiącu ciąży, gdy rodzice wyrzucili ją z domu, nazywając hańbą.

„I bo mam dość patrzenia, jak rujnujesz życie, podczas gdy wszyscy się uśmiechają”.

Za nimi silnik SUV-a cicho zawarczał, jakby ostrzegając ich przed upływającym czasem.

Spojrzenie Adriana nagle powędrowało w stronę ulicy.

Po drugiej stronie ulicy, zakapturzona postać przesunęła się pod drzewem i uniosła telefon, celując w nich.

Tętno Eleny przyspieszyło.

„Zatrudnią nas?”

„Tak” – powiedział Adrian.

A w jego szczerości nie było pocieszenia.

„Jeśli powiesz nie, i tak cię rozpoznają”.

„Jeśli pójdziesz ze mną, dostaniesz mury, kamery i ludzi, którzy wezwą policję szybciej, niż zdążysz uciec”.

Gardło Eleny się ścisnęło.

Nienawidziła tego, że wybór nie był tak naprawdę wolny.

Adrian nachylił się trochę bliżej i zniżył głos.

back to top