— Chyba żartujesz — powiedziała Tímea, patrząc na Istvána Kovácsa szeroko otwartymi oczami.
Mężczyzna jednak pokręcił głową.
— Nie żartuję. Ale dam ci czas do namysłu. Ta oferta nie jest codziennością.
— Już domyślam się, co myślisz — dodał. — Przemyśl to dobrze. Wrócę za tydzień.
Tími spojrzała na niego zmieszana. Usłyszane słowa po prostu nie chciały się ułożyć w jego głowie.
Znała Istvána Kovácsa od trzech lat. Miał sieć stacji benzynowych i zajmował się kilkoma innymi biznesami.
Tími pracował na pół etatu jako sprzątacz przy jednej ze studni.
Mężczyzna zawsze witał wszystkich uprzejmie, zwracał się do pracowników z uwagą. Ogólnie wydawał się uczciwym człowiekiem.
Płaca przy studni też była przyzwoita, dlatego wielu ludzi lubiło tam pracować.
Jakieś dwa miesiące wcześniej, po pracy, Timi siedział przed budynkiem — jego zmiana dobiegała końca, miał trochę wolnego czasu.
Nagle otworzyły się drzwi dla personelu i wyszedł István Kovács.
— Czy mogę usiąść? — zapytał.
Timi natychmiast podskoczył.
— Oczywiście, dlaczego pytasz?
— A dlaczego podskakujesz? Po prostu usiądź, nic ci nie zrobię. Dzisiaj jest ładna pogoda.
Uśmiechnął się i usiadł z powrotem.
— Tak, wiosną zawsze czujesz przyjemne słońce.
— Pewnie dlatego, że zima już wszystkim daje się we znaki.
— Może masz rację.
— Od dawna chciałem cię o coś zapytać — zaczął mężczyzna. — Dlaczego sprzątasz?
— Erika zaproponowała mi pracę kasjera. Zarobiłbym więcej, praca byłaby łatwiejsza — odpowiedział Timi. — Ale nie mogę z powodu mojego grafiku. Moja córeczka jest jeszcze mała i często choruje. Kiedy wszystko jest w porządku, opiekuje się nią sąsiadka.
Ale jeśli jej stan się pogorszy, muszę być przy niej. Dlatego czasami zamieniamy się z Eriką dyżurami. Zawsze pomaga.
— Rozumiem… A co dolega małej?
— Och, nawet nie pytaj… Lekarze też nie do końca rozumieją. Ma ataki padaczkowe, czasami ma problemy z oddychaniem, wpada w panikę, różne rzeczy jej się przytrafiają. Ale poważniejsze badania kosztują. Mówią, że musimy czekać, może z tego wyrośnie. Ale ja nie mam czasu czekać…
— Wytrwałość. Wszystko będzie dobrze — powiedział mężczyzna.
Timi uśmiechnęła się z wdzięcznością. Wieczorem okazało się, że István Kovács przelał jej premię — bez żadnych wyjaśnień, spontanicznie.
Nie widzieli się od tamtej pory, aż do dziś, kiedy mężczyzna nagle pojawił się w jej domu.
Kiedy Timi go zobaczył, serce prawie stanęło mu w piersi. Ale kiedy usłyszał propozycję, zrobiło się jeszcze gorzej.
Leave a Comment