Bo za każdym razem, gdy próbowałam, mówił: „Daj mu czas. Przystosuje się. Nie utrudniaj mu życia”.
Nie powiedziałam tego. Nie miałam siły, żeby znów go rozdrapywać.
Zamiast tego powiedziałam: „Powiedz detektywowi, żeby do mnie zadzwonił. I powiedz Denise, żeby przestała kłamać”.
Dwie godziny później dzwoni nieznany numer.
tam: Komendant straży pożarnej O’Neal. Jej głos był profesjonalny, ale stanowczy.
„Pani Hayes” – powiedziała – „prowadzimy śledztwo w sprawie podpalenia pojazdu.
Czy może pani potwierdzić, że nie było pani na posesji między 22:00 a 2:00 w nocy?”
„Nie było” – odparłam. „I mogę to udowodnić. Mam nagranie”.
Kiedy wysłałam nagrania mailem, najpierw sama je obejrzałam.
Było gorzej, niż myślałam.
Leave a Comment