A potem, z bólem przeszywającym żołądek, spojrzałam na niego zszokowana, gdy ciepły płyn spływał po moim ciele.
Mój worek owodniowy pękł.
Wszystko eksplodowało naraz.
Pielęgniarka podbiegła do mnie i wcisnęła przycisk alarmu, gdy kolejny skurcz szalał, tak silny, że zaparł mi dech w piersiach.
Mama trzymała mnie za rękę, z twarzą bladą z paniki, a ojciec patrzył na Vanessę opanowanym wzrokiem, który był jeszcze bardziej przerażający niż gdyby krzyczał.
„Nie ruszaj się” – powiedziała.
Jakby miała zemdleć.
„Nie wiedziałam” – powiedziała, drżąc.
„Przysięgam, nie wiedziałam, że to twoja córka”.
„A czy to ma teraz dla ciebie jakieś znaczenie?” – warknęła mama.
Wbiegły dwie kolejne pielęgniarki, a za nimi mój lekarz.
Pokój był pełen ruchu – sprawdzano maszyny, odsuwano koce, natarczywe głosy się nakładały.
Ledwo cokolwiek słyszałam przez dudnienie w uszach.
„Charlotte, zostań ze mną” – powiedział lekarz.
„Serce dziecka zwalnia.
Może będziemy musieli działać szybko”.
Całe moje ciało zamarło.
Leave a Comment