Drzwi znów się otworzyły.
Do pokoju wszedł mężczyzna w granatowym garniturze, barczysty, z siwymi włosami na skroniach. Moja matka i pielęgniarka próbowały za nim podążać.
Ojciec spojrzał na mnie raz, zgarbiony z bólu, rzucił okiem na Vanessę przy moim łóżku, a potem jego głos stał się najzimniejszy, jaki kiedykolwiek słyszałem.
„Co ty właśnie zrobiłeś mojej córce?”
Vanessa zamrugała.
„Twoją… córką?”
Ojciec podszedł bliżej, spokojnie, w najbardziej upiorny sposób.
„Charlotte Bennett jest moją córką”.
Jego twarz zbladła.
Jego usta rozchyliły się, gdy na nią spojrzał.
„Czekaj”, wyszeptał.
„Richard Bennett?”
Ten sam Richard Bennett, którego nazwisko widniało na połowie budynków w centrum miasta.
Ten sam Richard Bennett, który był właścicielem szpitala dzięki swojej fundacji i wpływom jako członek zarządu.
Ten sam Richard Bennett, na którym Eric próbował zaimponować miesiącami, żeby podpisać umowę biznesową.
Vanessa zatoczyła się do tyłu, kręcąc głową.
Leave a Comment