Puk… puk… puk.

To nie było szybkie pukanie Eliego.

Odebrała sekretarka szkoły.

„Szkoła podstawowa Oakridge”.

„Jestem Mia Carter” – powiedziałam drżącym głosem.

„Mój syn, Eli Carter – wsiadł do autobusu? Wyszedł ze szkoły?”

Krótka cisza.

Szelest papierów.

Głos sekretarki się zmienił.

„Pani Carter… Eli nadal tu jest”.

Ścisnął mi się żołądek.

„Co?”

„Nigdy go nie zabrali” – powiedział, wyraźnie zaniepokojony.

„Próbowaliśmy dzwonić, ale…”

Mój telefon natychmiast zgłosił trzy nieodebrane połączenia z nieznanego numeru.

Numer szkoły był poprawnie zarejestrowany, ale dzisiaj wyświetlał się komunikat „Brak identyfikatora dzwoniącego”.

To było tak, jakby ktoś go zablokował.

Albo jakby system szwankował.

Ryan zmrużył oczy, gdy to usłyszał.

„Ktoś zablokował twoją linię” – wyszeptał bardziej do siebie niż do mnie.

Przycisnęłam telefon mocniej do ucha.

„Trzymaj się” – błagałam.

„Nie pozwól nikomu go zabrać. Nawet jego rodzinie.

Dzwonię na policję”.

back to top