„Zadzwoń pod 911” – powiedział stanowczo Ryan.
„Natychmiast. Ktoś próbował nas podstępem namówić do otwarcia drzwi. Nasz syn wciąż chodzi do szkoły.”
Wyraz twarzy cioci Delgado natychmiast się zmienił.
Upuściła wąż i bez pytania wyjęła telefon.
Za nami zakapturzony mężczyzna dotarł do naszego płotu i potrząsnął nim.
Zaklął, kiedy nie chciałam go puścić.
Cofnął się o krok i rozejrzał.
Na chwilę jego wzrok spotkał się z moim między deskami.
Uśmiechnął się.
Nieprzyjaźnie.
Niewesoło.
Leave a Comment