Wiem, stary, ale to szpital, wszystko musi być sterylne.
O cholera, powiedział ktoś. Ten facet nawet nie potrafi się pożegnać!
Wiedziałem, że mają rację. Co mogłem zrobić? Kiedy wstałem, zdałem sobie sprawę, że mogę wszystko. Do diabła z tą kłótnią, do diabła z firmą taty. Niech mnie zwolnią, jeśli chcą. Odwróciłem się gwałtownie i spotkałem wzrok Anny. Spojrzała na mnie z niewątpliwym podziwem.
Wybiegłem na zewnątrz.
Koleś, chodź tu, cichutko. Może nikt nie zauważy. Chodź, idziemy do twojego pana.
Właśnie otworzyłem drzwi, kiedy ktoś zablokował mi drogę. Emma Edwards stała przede mną.
O co chodzi?
Proszę, panno Edwards. Tylko pięć minut. Niech się pożegnają. Znam zasady. Wywal mnie, jeśli będzie trzeba.
Przez chwilę milczała – nie potrafię powiedzieć, co jej przeszło przez myśl – ale potem odsunęła się.
W porządku. W takim razie będą musieli mnie wywalić.
Chodź, Koleś!
Leave a Comment